No i doczekaliśmy się długo wyczekiwanej korekty notowań. Po kilkunastu dniach w atmosferze rekordów wszech czasów nadeszły słabsze dni, których katalizatorem były giełdy zagraniczne. Spadki zostały zainicjowane przez obawy o dalszy wzrost stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych po tym jak istotnie umocnił się dolar i zniżkowały obligacje (w okolice 5,25 proc.). Wtórowały temu nie najlepsze dane mówiące o mniejszym wzroście wydajności, wzroście kosztów pracy, co sprzyja rosnącej inflacji. Z kolei mniejszy deficyt bilansu handlowego istotnie wzmocnił dolara. Podsumowując ten wątek, ta mieszanka może okazać się wybuchowa dla emerging markets. W strefie euro również trwa korekta spadkowa, najmocniej odczuwalna na Daksie, a EBC podniósł znowu podstawową stopę procentową, tym razem do 4 proc. Ostatnie dane wskazują na lekkie przyhamowanie "starego" Eurolandu, aczkolwiek optymizmem napawają sondaże wśród przedsiębiorców. Na razie obserwujemy klasyczne korekcyjne ruchy i wydaje się, że pociąg powinien jeszcze jechać dalej. Na całym świecie wyniki spółek rekordowo rosną (bryluje sektor bankowy), spółki konsumpcyjne też mają się świetnie napędzane wzrostem płac. Bacznie jednak należy obserwować częstotliwość następnych korekt trendu wzrostowego. W Polsce generalnie sytuacja makroekonomiczna nadal się poprawia, szczególnie na rynku pracy (w maju bezrobocie 13 proc.). Dane o dochodach

(realnie 8,5 proc. r./r.) pokazują jednoznacznie, że konsumenci mają się coraz lepiej. Potwierdza to spadający udział wydatków na żywność i rosnące wydatki na konsumpcję. To wiąże się również z dużym strumieniem pieniądza płynącym do funduszy inwestycyjnych (w maju 4,7 mld zł) i brakiem motywacji zarządzających do sprzedaży akcji giełdowych spółek. To czyni polski rynek względnie bezpiecznym (wczoraj WIG20 wzrósł o 1,4 proc.), tym bardziej że krótko- i średnioterminowych inwestorów zagranicznych praktycznie już w Polsce nie ma. Biorąc również pod uwagę, że fundusze emerytalne mają prawie maksymalne ustawowe zaangażowanie, możemy obserwować proces systematycznego odsprzedawania akcji funduszom inwestycyjnym przez fundusze emerytalne. Oczywiście do czasu, aż pozytywne przepływy się skończą.