- Emerytury małżeńskie nie są złym rozwiązaniem z punktu widzenia zakładów emerytalnych, które będą przekazywać świadczenia emerytom. Wręcz przeciwnie: dłużej wypłacane emerytury to wyższe marże i większe zyski dla takich zakładów - uważa Zygmunt Kostkiewicz, wiceprezes firmy ubezpieczeniowej CU Życie (zapewne to ubezpieczyciele będą tworzyli zakłady emerytalne). Mówił o tym na wczorajszej konferencji PKPP "Lewiatan".
Rząd nie przedstawił jeszcze projektu ustawy o emeryturach kapitałowych, jednak znane są już jego ogólne założenia. W ubiegłym tygodniu rządowy komitet ds. ubezpieczeń społecznych zdecydował m. in., że jedną z opcji będą emerytury małżeńskie.
Jak twierdzi wiceprezes Kostkiewicz, wyższe zyski zakładów emerytalnych mają przede wszystkim związek z okresem inwestowania kapitału. - Im dłuższy okres inwestowania, tym większy zysk - mówi Zygmunt Kostkiewicz. - Jeżeli rząd nie zmieni założeń, zakład emerytalny będzie miał prawo do 10 procent wypracowanego zysku - dodaje.
- Przypuszczam, że w niektórych przypadkach zakłady emerytalne mogą zarobić więcej na świadczeniach małżeńskich niż indywidualnych - zgadza się Paweł Wypych, prezes ZUS. - Chodzi o to, że takie świadczenia będą niewiele niższe, a znacznie dłużej wypłacane. Od każdego naliczana będzie taka sama prowizja - dodaje. Prowizja ma wynosić maksymalnie 3,5 proc. kwoty wypłacanej emerytom.
Zdaniem przedstawicieli rządu, emerytury małżeńskie będą o 20 proc. niższe od świadczenia indywidualnego. Jednak, jak szacują eksperci, w przypadku dużej różnicy wieku między małżonkami ta różnica może dochodzić nawet do 80 proc.