"Dzisiejsze spadki na otwarciu były reakcją na silną przecenę w Stanach po publikacji złych danych z rynku pracy" - powiedział analityk Beskidzkiego Domu Maklerskiego Przemysław Psikuta. Według niego, dodatkowym czynnikiem powodującym spadki jest nienajlepszy nastrój na rynkach światowych oraz wypowiedź byłego szefa Fed o tym, że obecna sytuacja nosi znamiona kryzysowej.
"Obecnie inwestorzy liczą na obniżki stóp procentowych w Stanach na posiedzeniu 18 września, co może poprawić sytuację na rynku akcji. Jeśli to by nie nastąpiło, to można spodziewać się odwrotu od rynku na szeroką skalę" - powiedział analityk.
Według niego, najbardziej prawdopodobny scenariusz na początek wtorkowej sesji GPW to odbicie w górę, m.in. z powodu niskich poniedziałkowych obrotów. "Jeśli natomiast sesja w Stanach zakończy się poniżej 0,5%, to możemy mieć jednak spadki" - powiedział.
W poniedziałek na koniec dnia WIG20 stracił 1,81% i osiągnął 3.442,26 pkt. WIG spadł o 1,73% do 58.174,13 pkt. Obroty akcjami wyniosły 1 mld zł. (ISB)
maza/amo