Giełdowej spółce, produkującej słodycze, prawdopodobnie nie uda się osiągnąć zapowiadanych na ten rok 50 mln zł ze sprzedaży oranżady Hellena.
- Do końca roku osiągnięcie tego celu może okazać się trudne. To, jak duża będzie sprzedaż, w znacznym stopniu zależy od pogody. W przyszłym roku spodziewamy się osiągnąć wielokrotnie wyższe przychody ze sprzedaży oranżady i zakładamy, że produkt przyniesie zyski - mówi Jan Kolański, prezes Jutrzenki. Wcześniej informował, że w 2008 roku sprzedaż sięgnie 100 mln zł.
O tym, że przychody ze sprzedaży oranżady w tym roku wyniosą 50 mln zł, prezes Kolański mówił po przejęciu za 75,2 mln zł majątku Helleny pod koniec czerwca. Napoje miały trafić na półki sklepowe jeszcze w sezonie letnim. Nie udało się. - Oranżada Hellena najdalej w przyszłym tygodniu będzie dostępna w sklepach. Podpisaliśmy już umowy z większością naszych stałych dystrybutorów - zapewnia prezes Kolański. - Wprowadzamy na rynek produkt wysokiej jakości. Dlatego najpierw zainwestowaliśmy w nową stację uzdatniania wody i nową stację do pasteryzacji. Nie chcieliśmy bazować na poprzednich urządzeniach. Musieliśmy też przed uruchomieniem sprzedaży stworzyć zapasy magazynowe oranżady - tłumaczy prezes.
Wątpi konkurencja...
- Nie widzę uzasadnienia dla 50 mln zł sprzedaży w tym roku. Znam firmy, które piętnaście lat funkcjonują na rynku i mają 60 mln zł rocznego obrotu - komentuje Marek Jutkiewicz, wiceprezes Hoopa, który przegrał z Jutrzenką w przetargu o Hellenę. Dodaje, że lato już minęło, a oranżady tej marki wciąż nie ma na rynku. - Poślizg z wprowadzaniem Helleny do sprzedaży nie dziwi mnie. Prezes Jutrzenki nie zna się na rynku napoi, zresztą tak samo jak my nie znamy się na słodyczach - dodaje Jutkiewicz.