Ponad 1,54 biliona dolarów - już tyle warte są w sumie majątki czterystu najbogatszych Amerykanów. Palma pierwszeństwa pozostała w ręku Billa Gatesa. Do pierwszej piątki wskoczyli zaś Sergey Brin i Larry Page, współzałożyciele Google. Tygodnik "Forbes" właśnie opublikował swoją doroczną listę najzamożniejszych obywateli Stanów Zjednoczonych.
Nowicjusze i weterani
Nie wystarczy już być szczęśliwym posiadaczem miliarda dolarów, by znaleźć się w ekskluzywnym gronie. Jak piszą twórcy opracowania, "opłata za wstęp wynosi 1,3 mld USD".
Granicę tę w tym roku po raz pierwszy przekroczyło dwadzieścia osób, które gros majątku zdobyły jako menedżerowie i współwłaściciele firm działających w sektorze inwestycji kapitałowych. Sztandarowym przedstawicielem tej grupy jest najmłodszy na liście John Arnold, który kiedyś zarabiał w Enronie, a dziś zarządza funduszem hedgingowym Centaurus Energy.
Na drugim biegunie sytuuje się grupa wiekowych "rekinów biznesu", działających w bardziej tradycyjnych branżach. Weteranem listy jest 98-letni John Simplot, znany król branży ziemniaczanej. O osiem lat młodszy Kirk Kerkorian, właściciel sieci kasyn i hoteli MGM Mirage, jest rekordzistą jeśli chodzi o poprawę pozycji w zestawieniu. Od ubiegłego roku podwoił on swój majątek i z 18 miliardami "zielonych" sytuuje się tuż za wspomnianą dwójką z Google. Na liście nie brakuje zresztą osób, ktore przekroczyły już osiemdziesiątkę - w pierwszej pięćdziesiątce możemy naliczyć ich aż dziesięć.