Dzięki przyjętemu we wtorek przez rząd programowi Polska jest największym w Europie placem budowy na drogach - powiedział minister transportu Jerzy Polaczek, otwierając wczoraj obwodnicę Garwolina (na drodze Warszawa-Lublin). Rzeczywiście, lista inwestycji do roku 2012 r. zakłada, że nakłady wyniosą 121 mld zł. Nie jest jednak jasne, skąd rząd weźmie takie pieniądze. W przyszłorocznym projekcie budżetu na dodatkowe wydatki na drogi zapisano jedynie 4 mld zł specjalnej rezerwy - po licznych zabiegach ministra transportu.
Za dwa lata mamy problem
Nie bardzo wiadomo, skąd rząd pozyska środki w latach 2009-2011, na które przypada kumulacja wydatków. Wątpliwości ekspertów budzi zresztą sam przebieg prac nad programem - w lipcu planowane inwestycje (do 2015 r.) opiewały na 141,3 mld zł, tydzień temu (już do 2012 r.) mówiono o sumie 145 mld zł. Ostatecznie program przewiduje nieco niższą kwotę nakładów. Z czego tylko 35 mld zł zapewnią fundusze Unii Europejskiej.
Gdzie są pieniądze?
Formalnie program to kilkunastostronicowa tabela z rozbiciem kosztów poszczególnych inwestycji na lata. Wiele projektów zaznaczono jako wymagające przyspieszenia - rząd chce zakończyć bowiem prace przed mistrzostwami Euro 2012. - Plan rzeczowy jest dobry. Cóż z tego, jeżeli nie ma żadnego zabezpieczenia finansowego. Sama uchwała Rady Ministrów nie zapewni środków na budowę - zżyma się Wojciech Malusi, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa.