Polacy uważają, że korupcja w naszym kraju jest mniejszym problemem niż przed rokiem - wynika z najnowszego raportu Transparency International. - W tegorocznej edycji Indeksu Percepcji Korupcji zajęliśmy 61. miejsce na 180 sklasyfikowanych w rankingu krajów, z łącznym wynikiem indeksu 4,2 (w skali od 0 do 10 - red.). Ten rezultat wskazuje, że w porównaniu z ubiegłym rokiem indeks dla Polski poprawił się o pół punktu - podsumowuje Arkadiusz Peisert, ekspert TI.

W 2006 roku Indeks Percepcji Korupcji dla Polski wyniósł 3,7 pkt. To dawało nam ostatnie miejsce wśród krajów Unii Europejskiej. W tym roku jesteśmy trzeci od końca. Nadal zajmujemy 25. lokatę, ale teraz za nami są jeszcze nowi członkowie UE - Bułgaria i Rumunia.

Mimo że do krajów będących liderami klasyfikacji (Dania, Finlandia i Nowa Zelandia) mamy ogromne zaległości, TI zauważa, że robimy postępy. - Znacznie ważniejsza od miejsca w rankingu jest wartość indeksu IPK. A pod tym względem od dwóch lat odrabiamy straty. W latach 2003-2005 wartość tego wskaźnika dla Polski regularnie malała - zauważa A. Peisert.

Co wpływa na to, że dla Polaków korupcja zaczyna być nieco mniejszym problemem? Zdaniem TI, nie można jednoznacznie powiedzieć, że wynika to z działań rządu. - Poprawa jest za mało wyraźna, aby móc na jej podstawie wyciągać daleko idące wnioski. Jednym z czynników wpływających na postrzeganie walki z korupcją jest działalność niezależnych mediów, które nagłaśniają sprawy korupcyjne - wyjaśnia Peisert.

Wskaźnik IPK skupia się na korupcji wśród urzędników państwowych i polityków. Im kraj biedniejszy, tym gorzej radzi sobie z przekupstwami w sektorze publicznym. Sposobem na to, według TI, jest wzmocnienie nadzoru nad zarządzaniem finansami.