Zgodnie z oczekiwaniami, Rada Wykonawcza Międzynarodowego Funduszu Walutowego wybrała Dominique?a Strauss-Kahna na dyrektora zarządzającego organizacji. Były francuski minister finansów podkreśla, że MFW znajduje się w kryzysie, ale też zapewnia, że wie, jak go przezwyciężyć.
W tajnym głosowaniu Strauss-Kahn pokonał Josefa Tosovskiego, zgłoszonego przez Rosję byłego premiera Czech. Wcześniej w gronie kandydatów wymieniano też Leszka Balcerowicza i Marka Belkę.
Wynik wczorajszego posiedzenia Rady był oczywisty, bo Francuza popierały nie tylko kraje europejskie, ale też dysponujące prawie 17 proc. głosów ważonych Stany Zjednoczone, a także Chiny i wiele państw rozwijających się. Zastąpi on na stanowisku Hiszpana Rodrigo de Rato, który ze względów osobistych odchodzi, odsłużywszy niewiele ponad połowę 5-letniej kadencji. Wedle zwyczaju, szefem Funduszu jest Europejczyk, podczas gdy Bankiem Światowym, jego siostrzaną instytucją, kierują Amerykanie.
Strauss-Kahn zgadza się z częstymi ostatnio głosami, że MFW traci na wiarygodności i znaczeniu. W kampanii, jaką prowadził przed wyborami, zapowiadał dowartościowanie w strukturze i pracy koncepcyjnej Funduszu krajów Trzeciego Świata. - Nie chcę być kandydatem reprezentującym Północ przeciw Południu, bogatych przeciwko biednym - mówił. Przebywając w tych tygodniach 100 tys. km, zdołał zapewnić sobie także poparcie krajów niechętnych amerykańsko-europejskiej dominacji w organizacji. Pochodzący z bogatej żydowskiej rodziny, od lat związany z Partią Socjalistyczną, profesor ekonomii, Strauss-Kahn pełnił w latach 1997-1999 funkcję ministra finansów w rządzie Lionela Jospina.
W Radzie Wykonawczej MFW zasiadają przedstawiciele 24 państw, reprezentujących dane regiony geograficzne lub kulturowe.