Ostatnia w mijającym tygodniu sesja na warszawskiej giełdzie zakończyła się śladowym spadkiem indeksu WIG20, ponad 2,5-proc. przeceną grupującego najmniejsze spółki indeksu sWIG80 oraz wzrostem o 1 proc. indeksu średnich spółek mWIG40.
Takie zamknięcie, o ile w przypadku WIG20 jest lekko pozytywną wiadomością, to już dla segmentu małych i średnich spółek niekoniecznie. Jakkolwiek, zwłaszcza w przypadku mWIG40 daje nadzieje na wzrostowe odbicie w przyszłym tygodniu, to oddala szanse na zakończenie aktualnie trwającej fali wyprzedaży. Tymczasem w piątek rynek był o krok od realizacji, co prawda bolesnego, ale jednak zakończenia spadków. Ewentualna paniczna wyprzedaż wczoraj, podobnie jak to miało miejsce np. w wakacje, tworzyłaby bowiem szanse na oczyszczenie rynku z "najsłabszego ogniwa". Dawałaby też techniczne podstawy do zalecenia systematycznej akumulacji co bardziej interesujących spółek zaliczanych do popularnych kiedyś "misiów".
Takie zalecenie kupna byłoby obarczone relatywnie małym ryzykiem błędu, gdyby po panicznej wyprzedaży mWIG40 spadł w pobliże poziomu 3400 pkt, a sWIG80 13 700 pkt, tym samym wypełniając na gruncie analizy technicznej, rysowany od ostatniego lata, długoterminowy korekcyjny zygzak ABC.
Powolne kupno akcji po takiej panicznej wyprzedaży byłoby racjonalnym pomysłem nawet w sytuacji, gdyby wspomniana koncepcja z korekcyjnym zygzakiem okazała się chybiona, a oba opisywane indeksy znalazły się w równie silnym trendzie spadkowym, jak sektor technologiczny po pęknięciu bańki interne-
towej. Kolejną falę wyprzedaży powinno bowiem poprzedzać trwające nawet 1-2 miesiące odbicie.