Reklama

Wojna o dwutlenek węgla

Zapowiada się gorąca zima w gospodarce. Do końca stycznia nowy rząd musi zadecydować, jak rozdzielić między przedsiębiorstwa zezwolenia na emisję dwutlenku węgla do atmosfery. Limity mogą dotknąć huty, cementownie i elektrownie

Publikacja: 04.12.2007 08:53

Walka o zezwolenia na emisję dwutlenku węgla będzie zawziźta, bo i stawka jest wysoka. Polska wnioskowała o przydział limitów emisyjnych na lata 2008-2012 na poziomie 284 mln ton. Mimo że w ciągu ostatnich dwóch lat nasz kraj zmniejszył emisję dwutlenku węgla o 16 proc., Komisja zobowiązała nas do dalszych redukcji. Chce ograniczenia emisji do 208 mln ton rocznie. Stanowi to niemal o 30 proc. mniej dopuszczalnej emisji, niż zakładaliśmy.

Unijni urzędnicy tłumaczyli swoją surowość tym, że w poprzednim okresie rozliczania emisji dwutlenku węgla na lata 2005-2007 Polsce przyznano dużo więcej zezwoleń, niż faktycznie potrzebował przemysł. Przykładowo, w 2005 r. faktyczny poziom emisji tego gazu w Polsce wyniósł 203 mln ton, podczas gdy zezwolenia opiewały na 239 mln ton. Firmy nie miały zachęty do redukowania emisji ani do inwestowania w przyjazne środowisku technologie. Bruksela postanowiła nie popełnić drugi raz tego samego błędu.

- To zagrożenie dla rozwoju naszego kraju i Polska się na to nie zgadza - mówił Jan Szyszko, minister środowiska w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. Były szef resortu podkreślał, że rok 2005, który stanowił podstawę wyliczeń brukselskich komisarzy, był wyjątkowo niekorzystny dla naszego przemysłu, zwłaszcza hutnictwa. Obecnie, w stosunku do 2005 r., produkcja wzrosła o blisko 40 proc. Jego zdaniem, 2005 był rokiem bardzo ciepłym, co także wypacza wyliczenia. Dla Polski bazowym rokiem realizacji celów protokołu z Kioto był rok 1988. Te zobowiązania Polska już wypełniła.

Stanowisko byłego ministra podzielają eksperci do spraw emisji dwutlenku węgla. Ich zdaniem, decyzja Unii Europejskiej stanowi cios dla naszego przemysłu. - Niektóre branże nie mogą obniżyć emisji szkodliwych substancji ze względów technologicznych, dla innych zaś obniżka może oznaczać poniesienie kosztów przewyższających opłacalność produkcji - ostrzegają eksperci.

CO2 przed Trybunałem

Reklama
Reklama

Rząd (i kilka firm prywatnych) zaskarżył decyzję unijnych urzędników do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Jednak na szybki wyrok nie ma co liczyć, a decyzję Brukseli trzeba wykonać. Czasu jest niewiele. Kontrowersyjne przepisy Polska będzie musiała wprowadzić już od stycznia przyszłego roku. Do tego czasu rząd powinien rozdzielić pomiędzy polskie firmy przyznany limit. Ekipa Jarosława Kaczyńskiego tego nie zrobiła. Oficjalnie: bo chce poczekać na wyrok. Nieoficjalnie jednak zapowiedziano, że jeśli Europejski Trybunał Sprawiedliwości odrzuci polską skargę, redukcja dotknie każdy sektor po równo. Wynika to z algorytmu zaproponowanego przez Komisję Europejską. Jednak tak być nie musi, bo Komisja podkreśla, że wewnętrzny podział limitów emisji to sprawa dla władz krajowych.

Przedsiębiorcy ostrzegają, że ograniczenie wszystkim branżom po równo będzie nie tylko niebezpieczne dla gospodarki, ale także niesprawiedliwe. Domagają się od nowego rządu rozwiązań prawnych premiujących firmy ograniczające zużycie energii i emisję dwutlenku węgla. Do 2008 r. zostało już tylko kilka tygodni, tymczasem firmy nadal nie wiedzą, jakie limity dostaną, a ile pozwoleń na emisję dwutlenku węgla będą musiały dokupić. To zaś "rozkłada" im plany inwestycyjne.

Huty i cementownie kontra elektrownie

Najwięcej zastrzeżeń do podziału limitów mają huty i cementownie. Przedstawiciele tych dwóch branż zgodnie twierdzą, że elektrownie, elektrociepłownie i ciepłownie emitują aż 80 proc. dwutlenku węgla. Dlatego to one właśnie powinny wziąć na siebie największą część redukcji liczby zezwoleń na emisję dwutlenku węgla. Hutnictwo i przemysł cementowy mają mocny argument. Obie branże zainwestowały olbrzymie pieniądze w nowoczesne technologie, by zmniejszyć emisję tego gazu. Przemysł hutniczy na restrukturyzację wydał w ostatnich latach ponad 4 mld dolarów, także na inwestycje w nowoczesne technologie. Hutnictwo wyeliminowało produkcję, która jest najbardziej szkodliwa dla środowiska, i ograniczyło zatrudnienie ze 147 tys. do 30 tys. osób.

Dzisiaj krajowe zużycie stali sięga 12 mln ton. By zrealizować cele przewidziane w Narodowym Planie Rozwoju czy związane z Euro 2012, zużycie wzrośnie do 15-16 mln ton. Każdy niedostatek uprawnień do emisji dwutlenku węgla oznacza albo konieczność ich zakupu, czyli wyższą cenę stali, albo wstrzymanie produkcji i konieczność jej przywozu z zagranicy.

Gdyby wszystkim branżom ograniczyć limity emisji dwutlenku węgla po równo, to cementowniom limitu starczyłoby na 12,9 mln ton cementu rocznie. Tymczasem zapotrzebowanie na cement w przyszłych latach szacuje się na ponad 20 mln ton rocznie. Ponieważ możliwości importu są ograniczone, cementownie zaczęłyby kupować dodatkowe zezwolenia na emisję tego gazu na wolnym rynku. To dramatycznie zwiększyłoby koszty. A cementownie, podobnie jak huty, w ciągu ostatnich kilkunastu lat zredukowały emisję gazu o 30 proc. Po modernizacjach polskich zakładów cementowych wskaźnik emisji na tonę produkowanego cementu należy do najniższych w Europie. Wartość inwestycji w tej branży w latach 1990-2003 szacowana jest na 5 mld zł.

Reklama
Reklama

Co na to energetyka? - Będzie trzeba podnieść cenę prądu - mówią przedstawiciele branży. Energetycy zapowiadają podwyżki prawdopodobnie od 5 do 10 proc. rocznie. Jeśli do tego dojdzie jeszcze większe obcięcie limitów dwutlenku węgla dla energetyki, to ceny prądu pójdą w górę o wiele więcej. Gdyby postulaty innych branż zostały spełnione, to megawatogodzina prądu, która dziś kosztuje około 130 zł, mogłaby kosztować aż 230 zł - ostrzegają energetycy. Podrożałoby wszystko, począwszy od żywności. Poza tym energetycy wskazują, że cement i stal z Polski idą również na eksport. Polska, przyznając większe prawa do emisji dwutlenku tym branżom, będzie więc wspomagać budownictwo w innych krajach.

Unia naciska na redukcję emisji dwutlenku węgla nie tylko na Polskę, ale także pozostałe kraje Wspólnoty. Ustalając limity emisji dla poszczególnych państw, Komisja Europejska chce zwiększyć popyt na prawa do emisji CO2 i skłonić firmy do handlowania otrzymanymi uprawnieniami. Unijny system zakłada, że przedsiębiorstwa, które wyczerpały swój limit, muszą dokupić kwotę na rynku albo zmienić technologię na bardziej przyjazną środowisku. Zakłady, które mają nadwyżkę uprawnień, mogą je sprzedać na wolnym rynku. Taki mechanizm ma zachęcać przedsiębiorstwa do redukcji emisji dwutlenku węgla.

Dotąd system się nie sprawdzał m.in. dlatego, że na rynku było zbyt wiele uprawnień przyznanych poszczególnym krajom na lata 2005-2007. Dlatego w nowym okresie 2008-2012 Komisja zastosowała zaostrzone kryteria, niemal zawsze przyznając niższe limity, niż chciałyby kraje członkowskie.

Fot. Marian Zubrzycki/Fotorzepa

"3 x 20"Propozycje Komisji Europejskiej znane są jako "3 x 20" - do 2020 r. należy po 20 proc. zmniejszyć energochłonność i emisję gazów cieplarnianych i o 20 proc. zwiększyć efektywność wykorzystania energii. Komisja uznała, że jeżeli kraje UE mają zrealizować długoterminowe cele, związane z ograniczaniem efektu cieplarnianego, konieczne jest wprowadzenie bardziej ekologicznych technologii spalania węgla oraz znaczne ograniczenie emisji dwutlenku węgla. Zdaniem KE, powinny być opracowane ekologiczne technologie spalania węgla i wychwytywania oraz składowania dwutlenku węgla. Pierwsze efekty zmian miały być widoczne już w tym roku. Komisja Europejska chciała w 2007 r. rozpocząć prace nad opracowaniem mechanizmu zmierzającego do stworzenia i uruchomienia do roku 2015 do 12 wielkoskalowych elektrowni doświadczalnych, wykorzystujących zrównoważone technologie paliw kopalnych w ramach komercyjnej produkcji energii w UE. Komisja uważa, że do 2020 r. wszystkie nowe elektrownie węglowe powinny stosować technologie wychwytywania i składowania dwutlenku węgla, a istniejące elektrownie powinny stopniowo wdrażać takie same rozwiązania.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama