To, co jest szalenie istotne, to pozyskiwanie nowych członków giełdy. Są to przecież firmy, które przynoszą nam nowych klientów. Ich udział w obrotach rośnie. Już teraz mamy szesnastu członków zdalnych. Ale cały czas robimy brokerage days. Spotykamy się z inwestorami i pośrednikami i pokazujemy, co to jest giełda w Warszawie. Byliśmy już m.in. w Atenach, w Amsterdamie, w Sztokholmie.
W Polsce, jeśli chodzi o członków krajowych, też dokonuje się bardzo ciekawy proces. Pojawiają się nowi gracze - domy maklerskie niezależne od dużych grup kapitałowych. Mamy dwa domy działające przy NewConnect - Wrocławski Dom Maklerski i ECM, które prędzej czy później zajmą się brokerką. Mamy nowe podmioty, jak Ipopema czy Navigator. Nowe firmy będą podwyższać konkurencyjność sektora, co może być tylko z korzyścią dla klientów. A to oznacza, że ich liczba będzie rosła.
Ale jeśli pan pyta, czy jesteśmy przygotowani na słabszy okres, to odpowiem, że w 2008 roku nie będzie żadnej dekoniunktury. Udane otwarcie rynku NewConnect pod koniec sierpnia tego roku - w momencie, kiedy niemal nikt nie wierzył w powodzenie takiej operacji, pokazało, że nigdy nie jest tak, że rynek IPO jest za słaby dla firm. Dobra firma zawsze sprzeda akcje. Jestem też przekonany, że zainteresowanie inwestorów rynkiem nie osłabnie.
Czy będzie Pan lobbował, aby znieść podatek Belki?
Tak, będę głośno mówił, że warto ten podatek znieść. Owszem, wpływy budżetowe są nawet znaczne dzięki temu, że mamy dobrą koniunkturę, ale musimy optymalizować bardziej niż inni, musimy być bardziej konkurencyjni, również w sferze podatkowej. Spójrzmy na inne kraje - teraz Bułgaria wprowadza bardzo niski, 10-procentowy, CIT i PIT. Zniesienie podatku umocni na pewno zainteresowanie giełdą - ze strony inwestorów indywidualnych, którzy generują płynność. Przypomnę, że w tej kategorii odstajemy od innych giełd. Mamy blisko milion rachunków inwestycyjnych, a na IPO zapisuje się bardzo niewielka liczba osób. Dlatego w 2008 roku sporo rzeczy będziemy robić z myślą o takich inwestorach. Warto też rozważyć, przy planowanych projektach prywatyzacyjnych, wprowadzenie zachęt dla inwestorów indywidualnych. I nie chodzi tu o dawanie prezentów, tylko o inwestowanie w rozwój naszego rynku.