Po kiepskim październiku, w listopadzie nieco wzrosła dynamika wydatków refundowanych przez Komisję Europejską w ramach programów realizowanych za środki dostępne w starej perspektywie finansowej 2004-2006. Wzrost jest jednak zbyt mały, aby spełniła się prognoza poprzedniego rządu dotycząca wykorzystania 80 proc. pieniędzy do końca 2007 r.

- Być może pod koniec roku uda się osiągnąć poziom 68 proc. - mówi Jerzy Kwieciński, wiceminister Rozwoju Regionalnego. Jeszcze miesiąc temu sądził, że będzie to 70 proc.

W październiku zanotowano spadek wartości środków przekazywanych beneficjantom w ramach unijnych funduszy. Rząd tłumaczył to zjawisko okresem wyborczym. Urzędnicy zamiast czuwać nad realizacją projektów, zajmowali się śledzeniem zmian kadrowych w ministerstwach. Listopad był trochę lepszy dla unijnych programów. Kwota płatności z kont programowych od momentu uruchomienia programów przekroczyła 5,6 mld euro, to jest 65,7 proc. dostępnej alokacji finansowej.

Najlepiej wydajemy pieniądze przypisane do Zintegrowanego Programu Rozwoju Regionalnego. Do 30 listopada 2007 r. udało się wykorzystać prawie 2,2 mld euro środków przeznaczonych dla regionów.

Tradycyjnie największe opóźnienia są w SPO "Rybołówstwo i Przetwórstwo Ryb". W ramach tego programu do 10 grudnia 2007 r. instytucja płatnicza złożyła wnioski do Komisji Europejskiej na kwotę około 66,6 mln euro, co stanowi zaledwie 32,96 proc. dostępnej alokacji.