Miał to być rok dużej zmienności cen akcji, i był taki. W tym czasie byliśmy świadkami euforycznych zakupów. Były też chwile wyprzedaży, a nawet paniki.
Pierwsza połowa roku upłynęła pod znakiem mocnych wzrostów indeksów przedzielonych lutowo-marcową korektą. Sygnał do wyprzedaży przyszedł z rynków azjatyckich. Paniczne pozbywanie się akcji na chińskiej giełdzie szybko przełożyło się na inne parkiety. Nie ominęło również Warszawy. Nastroje dodatkowo podgrzała wypowiedź Alana Greenspana o możliwej recesji w Stanach Zjednoczonych.
Po uspokojeniu nastrojów inwestorzy szturmem rzucili się na akcje. Na celowniku znalazły się małe i średnie firmy, a indeksy mWIG40 i sWIG80 zanotowały rekordowe wartości. Hossa trwała w najlepsze do końca czerwca. W lipcu na rynek dotarły informacje o problemach instytucji finansowych udzielających ryzykownych kredytów hipotecznych. Niebezpieczeństwo na kolejne miesiące polegało na tym, że nikt tak naprawdę nie był w stanie ocenić skali problemu ani tego, jakich instytucji dotknie. Zresztą konsekwencje kryzysu giełdy będą zapewne jeszcze odczuwać w przyszłym roku.
Końcówka roku na warszawskiej
giełdzie upłynęła pod znakiem dużej zmienności rynku. Stabilne pozostawały notowania