Reklama

Duża zmienność

O roku 2007 z całą pewnością można powiedzieć jedno - nie był nudny. Wykazać się mogli zarówno grający na wzrosty, jak i obstawiający spadki indeksów. Otwarte zostaje pytanie, czy to koniec trwającej od 2003 roku hossy

Publikacja: 29.12.2007 08:26

Miał to być rok dużej zmienności cen akcji, i był taki. W tym czasie byliśmy świadkami euforycznych zakupów. Były też chwile wyprzedaży, a nawet paniki.

Pierwsza połowa roku upłynęła pod znakiem mocnych wzrostów indeksów przedzielonych lutowo-marcową korektą. Sygnał do wyprzedaży przyszedł z rynków azjatyckich. Paniczne pozbywanie się akcji na chińskiej giełdzie szybko przełożyło się na inne parkiety. Nie ominęło również Warszawy. Nastroje dodatkowo podgrzała wypowiedź Alana Greenspana o możliwej recesji w Stanach Zjednoczonych.

Po uspokojeniu nastrojów inwestorzy szturmem rzucili się na akcje. Na celowniku znalazły się małe i średnie firmy, a indeksy mWIG40 i sWIG80 zanotowały rekordowe wartości. Hossa trwała w najlepsze do końca czerwca. W lipcu na rynek dotarły informacje o problemach instytucji finansowych udzielających ryzykownych kredytów hipotecznych. Niebezpieczeństwo na kolejne miesiące polegało na tym, że nikt tak naprawdę nie był w stanie ocenić skali problemu ani tego, jakich instytucji dotknie. Zresztą konsekwencje kryzysu giełdy będą zapewne jeszcze odczuwać w przyszłym roku.

Końcówka roku na warszawskiej

giełdzie upłynęła pod znakiem dużej zmienności rynku. Stabilne pozostawały notowania

Reklama
Reklama

blue-chipów, a "gorące spółki wiosny",

czyli akcje małych i średnich firm, najmocniej

parzyły w dłonie. Zawiedzeni mogli poczuć się wszyscy, którzy liczyli na rajd św. Mikołaja

lub windows dressing w ostatnich dniach

grudnia.

Rok 2007 był niezwykle udany pod względem debiutów. Na GPW pojawiło się 81 firm - najwięcej w historii giełdy. Powstał również nowy rynek - NewConnect.

Reklama
Reklama

Duże spółki panaceum na trudne czasy

Stosunkowo najgorzej, jeśli nie brać pod uwagę spółek technologicznych, radził sobie indeks największych firm. W ciągu roku jego wartość zwiększyła się niemal o 5,2 proc. Duże spółki okazały się jednak najlepszym rozwiązaniem na trudne czasy. Zawirowania na światowych giełdach wywołane kryzysem w sektorze ryzykownych kredytów hipotecznych odcisnął co prawda piętno na blue-chipach, ale nie spowodował takiego spustoszenia jak w przypadku "misiów". Polskich banków ten problem nie dotyczył, więc nic dziwnego, że były mocnym punktem indeksu. Akcje BRE Banku podrożały w ciągu roku o ponad

50 proc. Banki BZ WBK i PKO BP mogą się pochwalić wzrostami o ponad 11 proc. Liderem zostały jednak akcje Polnordu, których ceny wzrosły o ponad 25 pkt proc. więcej niż BRE Banku. Rozczarowani mogą być inwestorzy, którzy posiadali akcje Biotonu. Kurs biotechnologicznej spółki spadł o blisko 60 proc.

Trudna sztuka wyboru spółek

W przypadku spółek z indeksu mWIG40 widać wyraźnie olbrzymie dysproporcje w stopach zwrotu. Pomiędzy górą a dołem tabeli ta różnica wynosi około 320 pkt proc. Trzeba było mieć dużo wyczucia, żeby wybrać te najlepsze spółki. Powody do zadowolenia mają wszyscy, którzy zainwestowali w akcje LPP. Stosowany przez firmę model

biznesowy został przez nich doceniony. W efekcie walory właściciela sieci sklepów takich marek, jak Reserved i Cropp, podrożały w ciągu roku o około 260 proc. Drugi w zestawieniu dom maklerski IDMSA może się pochwalić "zaledwie" 103-proc. wzrostem ceny. Pierwszą dziesiątkę firm, które przysporzyły inwestorom największych zmartwień (spadek o 65 proc.), otwiera Sygnity. Fuzja Computerlandu z Emaksem nie przyniosła najwyraźniej oczekiwanych rezultatów. Rozczarowujące wyniki

Reklama
Reklama

i wymiana zarządu sprawiły,

że inwestorzy pozbywali się

akcji Sygnity.

Małe spółki - bohaterowie 2007 roku

Rok 2007 zdecydowanie należał do najmniejszych spółek GPW. Inwestorzy pokochali te firmy, a Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych prześcigały się w oferowaniu produktów opartych na inwestycjach w małe i średnie spółki. To dodatkowo napędzało ceny i w efekcie sWIG80 dotarł do rekordowego poziomu 21 729 pkt. Wynik znakomity, bo jeszcze w pierwszych dniach stycznia było to 126Tak się jednak nie stało, do czego walnie przyczyniło się lipcowe załamanie na rynkach. Wyprzedaż trwała praktycznie do końca roku i sprowadziła indeks w okolice 15991 pkt. Nie przeszkodziło to w utrzymaniu pierwszej pozycji wśród indeksów GPW pod względem rocznej stopy zwrotu. W przypadkusWIG80 wyniosła ona 25 proc. W czołówce firm, które w tym okresie zyskały najbardziej, znalazły się walory Inter Cars, rosnąc o 183 proc.

Reklama
Reklama

To był rok pokazu siły złotego

O tym, że jeszcze w styczniu za dolara płaciliśmy ponad 3 zł, mało kto już pewnie pamięta. Tak naprawdę to był jedyny miesiąc, kiedy kurs USD/PLN utrzymywał się powyżej tego poziomu. Później było już tylko gorzej. Oczywiście dla dolara, który kolejny rok nie może powstrzymać spadków i to nie tylko wobec złotego. W ciągu 12 miesięcy dolar stracił wobec euro prawie 12 proc., ocierając się o magiczną granicę 1,50. Osłabienie dolara wobec euro wspomagane dobrym nastawieniem inwestorów do rynków rozwijających się oraz dobrą kondycją polskiej gospodarki było powodem umocnienia złotego. W ciągu roku kurs USD/PLN stracił około 16 proc., osiągając minimum na poziomie 2,4195. Wzrost wartości złotego odczuły również inne waluty. To na pewno ucieszyło wszystkich, którzy zaciągnęli kredyty w walutach obcych, szczególnie tych denominowanych we frankach szwajcarskich. Kurs CHF/PLN stracił w tym czasie prawie 10 proc.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama