Realizacja zysków, słaby dolar oraz niskie notowania ropy
Na największych parkietach, zwłaszcza europejskich, nasiliła się wczoraj korekta w dół, którą przyjęto jako naturalną konsekwencję ostatniego trendu wzrostowego. Obok skłonności do realizowania zysków, do zniżki notowań przyczyniły się osłabienie dolara oraz spadek do bardzo niskiego poziomu cen ropy. Ten ostatni czynnik przyćmił wiadomość o potwierdzeniu fuzji amerykańskich potentatów naftowych - Exxon Corp. i Mobil Corp.
Nowy JorkZgodnie z oczekiwaniem, początek wczorajszej sesji przyniósł szybki spadek notowań na Wall Street, który był kontynuacją wyraźnej zniżki w dniu poprzednim, gdy Dow Jones stracił 216,53 pkt. (2,32 proc.). Głównym powodem silnej tendencji spadkowej była korekta w dół, szczególnie w odniesieniu do akcji amerykańskich spółek typu blue chip oraz przedsiębiorstw branży informatycznej, które w ostatnich tygodniach zdrożały najbardziej. Zjawisko to uznano za niezbędne przed powrotem na giełdę nowojorską trendu wzrostowego. Zdaniem jednego z ekspertów, nie można wykluczyć spadku Dow Jonesa nawet poniżej ważnej granicy 9000 pkt., po czym powinien on ponownie piąć się w górę.Zniżki notowań nie było w stanie zahamować potwierdzenie fuzji potentatów naftowych Exxon Corp. i Mobil Corp. Przeciwnie, zwróciło ono uwagę na kiepską kondycję tego działu gospodarki w związku z wyjątkowo niskimi notowaniami ropy. W tej atmosferze Dow Jones spadł przed południem przeszło o 72 pkt. (0,8 proc.).
Londyn
Giełda londyńska zareagowała wyraźnym spadkiem notowań na niepomyślne doniesienia z Nowego Jorku. FT-SE 100 stracił 206,4 pkt. (3,59 proc.), a najbardziej staniały akcje banków. Wprawdzie fala fuzji i przejęć z udziałem czołowych przedsiębiorstw po obu stronach Atlantyku wpływała dodatnio na nastroje inwestorów, ale jednocześnie zdawano sobie sprawę z potrzeby korekty w dół po ostatnim silnym trendzie wzrostowym. Tymczasem negatywna ocena gospodarki brytyjskiej wzmocniła nadzieje na obniżkę stóp procentowych.