Rozkład dochodów osobistych ludności w Polsce nie jest przedmiotem debat politycznych ani gospodarczych. W części można to tłumaczyć brakiem dostatecznie dokładnych i aktualnych danych statystycznych. Co ważniejsze jednak, gremia polityków i ekonomistów nie uświadamiają sobie rangi problemu. Polityka redystrybucji dochodów (system podatków i transferów socjalnych) prowadzona jest "na wyczucie", a jej efekty nikogo specjalnie nie interesują.Transformacja gospodarcza w Polsce w zasadniczy sposób zmieniła rozkład dochodów osobistych ludności. Można to dostrzec gołym okiem. Najogólniej mówiąc, dochody rozwarstwiają się od 1990 r.: jest coraz więcej ludzi ubogich - oraz coraz więcej ludzi zamożnych i bardzo zamożnych. Odsetek ludzi żyjących poniżej granicy ubóstwa - niezależnie od metody jej wyznaczania - powiększał się do roku 1994, a następnie zaczął powoli topnieć. Znajdujący się na drugim biegunie odsetek ludzi zamożnych bezustannie rośnie.Istnieje hipoteza. że zależność między rozwarstwieniem dochodów a wzrostem gospodarczym jest pozytywna. Oznacza to, że przy bardziej zróżnicowanych dochodach wzrost gospodarczy jest szybszy. Bez większego trudu można znaleźć w świecie przykłady tak na poparcie tej hipotezy, jak i na jej zaprzeczenie.Gdy pominiemy jednak znane z największego w świecie rozwarstwienia dochodów kraje Ameryki Południowej, dopatrzymy się prawidłowości: zamożniejsze są kraje o większym zróżnicowaniu dochodów, mniej zamożne - o małym ich zróżnicowaniu.Zróżnicowanie dochodów ludności w Polsce uznać za pośrednie między modelem programowo egalitarnym z gospodarki centralnie planowanej a standardami zachodnioeuropejskimi. Wskazują na to wielkości wskaźnika Gini'ego obliczanego dla lat 90. przez profesorów Góreckiego i Wiśniewskiego z Uniwersytetu Warszawskiego. Zmiana rozkładu dochodów jest procesem ewolucyjnym, który trwa całymi dziesięcioleciami.Dane, którymi dysponuję wskazują, że w Polsce wysokiemu wzrostowi gospodarczemu towarzyszy rozwarstwianie się dochodów. Oba procesy są rezultatem transformacji, jednak można dostrzec ich zależność. Jest wielce prawdopodobne, że działa mechanizm o charakterze sprzężenia zwrotnego.Możliwości uzyskiwania coraz większych dochodów i efekt demonstracji zamożności mobilizują ludzi do wzmożonego wysiłku i stymulują przedsiębiorczość, co owocuje większą produkcją i większym wzrostem gospodarczym. Zjawisko to odnosi się do przedsiębiorców, ludzi wolnych zawodów i osób prowadzących działalność gospodarczą. Grupy te zwiększają swoje dochody, ale nie są jedynymi beneficjentami tej sytuacji. Korzystają na tym również pracownicy najemni, dla których jest więcej pracy.Zamożność i dochodzenie do niej powoli przestaje być rzeczą wstydliwą i ukrywaną przed otoczeniem. Przełamywanie tej bariery jest w stanie wyzwolić zdrowy pęd do bogacenia się nie tylko ludzi przedsiębiorczych, ale także całego społeczeństwa. Ze stratą dla dobra wspólnego byłoby natomiast powracanie do piętnowania zamożności i tworzenie atmosfery społecznej wymuszającej ukrywanie bogactwa.Prawo do zróżnicowanych dochodów jest jednym z praw, które w jakimś sensie kłóci się z poczuciem sprawiedliwości, ale za to pozostaje bardzo ważnym czynnikiem postępu i rozwoju. Bez perspektywy bogacenia się upadłaby przedsiębiorczość i zaniknąłby rynek.
BOHDAN WYŻNIKIEWICZ