Wysoki poziom nerwowości, panujący wśród inwestorów, został potwierdzony przez stan rynku w ubiegłym tygodniu. Zmiany cen następujące z sesji na sesję były bardzo duże i nic nie wskazywało na to, aby sytuacja ta miała szybko się zmienić. Jednocześnie brak lokalnych wiadomości, które mogłyby determinować kierunek ruchu, powodował, że byliśmy uzależnieni od wydarzeń na głównych giełdach światowych. W naszym przypadku oznaczało to wyłącznie kopiowanie z jednodniowym opóźnieniem zmian indeksu amerykańskiego. Trzeba przy tym zauważyć, iż niepewność co do stabilności obecnej sytuacji panuje w skali globalnej. Zdecydowanie ustały bowiem oczekiwania dalszego obniżania stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych. Rozgrzana do granic możliwości konsumpcja wewnętrzna w tym kraju w połączeniu z ograniczonym potencjałem eksportowym spowodowała za to, że realne stały się obawy o możliwość wzrostu ceny pieniądza. Dodatkowo nakłada się na to silny dolar, który tym samym nie potwierdził oczekiwań większości ekonomistów, iż obecny rok będzie należał do euro. Nadal niepewna pozostaje również sytuacja na Dalekim Wschodzie, a pierwsze miejsce na liście potencjalnych ognisk zapalnych zajmują obecnie Chiny. Wszystkie te czynniki sprawiają, że obecna, względna równowaga na rynkach finansowych jest bardzo krucha. Ostatnie zachowania indeksów podkreślają przy tym, iż wybuch jakiejkolwiek iskry zapalnej łatwo może wywołać trudne do zahamowania reakcje inwestorów.W przypadku giełdy warszawskiej w dalszym ciągu aktywne pozostają tematy przejęciowe. Ostatnie poziomy cen, zaoferowane w przypadku Grajewa oraz Ferrum, uświadomiły, co prawda, sporej liczbie uczestników rynku, że nie zawsze prosta gra pod inwestora strategicznego oznacza szybkie zyski, jednak tak długo, jak będą się pojawiały kolejne wezwania, będą podejmowane próby maksymalnego wykorzystania pojawiających się okazji.
.