Praktyczne spojrzenie

Do mistrza zen przyszedł kiedyś uczeń i zaczął w te słowa: "Mistrzu, od dawna pobieram u Ciebie nauki i już chyba wszystkiego się nauczyłem. Chciałbym wreszcie zrobić coś wielkiego i czystego". A na to mistrz, po chwili namysłu:, "Umyj słonia". Wspaniała lekcja pokory...Od dawna toczy się dyskusja na temat etyki rynku kapitałowego, należytej staranności zawodowej, zasad dobrej praktyki, standardów informacyjnych i innych pokrewnych zagadnień. Wszystko to jest wielkie i czyste, ale w dużej mierze rozgrywa się w sferze rozważań teoretycznych. Spójrzmy na to bardziej praktycznie i zacznijmy myć słonia, na początek choćby bardzo małego.Ostatnio takim umyciem słonia było przyjęcie standardu zleceń do dyspozycji maklera. Konkretne zadanie, konkretne wyniki. Przyjmowanie tych zleceń jest prawnie dopuszczalne i merytorycznie pożądane. Jednak potrzebny jest tu zwiększony poziom wzajemnego zaufania między klientem a domem maklerskim, więc dobrze jest gdzieś zapisać, na czym to zaufanie ma się opierać. Temu właśnie ma służyć standard. I to już działa - jeden dom maklerski obsługuje takie zlecenia, inne kończą konieczne prace wdrożeniowe. Cieszy więc, że coraz bardziej normalniejemy i zbliżamy się do standardów obowiązujących na rozwiniętych rynkach kapitałowych.A teraz drugi słoń. Jakieś dwa miesiące temu pisałem na tych łamach o edukacyjnym znaczeniu kary. No i doczekałem się realizacji tej zasady. Otóż właśnie ostatnio (pisał o tym sobotni Parkiet) Komisja Papierów Wartościowych i Giełd zawiesiła uprawnienia dwóch maklerów za niedochowanie należytej staranności zawodowej przy obsłudze kredytów na zakup akcji. Jako reprezentant Związku brałem udział w rozprawie, więc znam uzasadnienie. Uzyskałem zgodę i Komisji, i zainteresowanych maklerów, by je omówić właśnie w celu edukacyjnym.Zgodnie z odpowiednimi procedurami, dom maklerski pośredniczył w udzielaniu kredytów przez bank i miał dbać o zabezpieczenie kredytu. Tak też się działo. Zdarzyło się jednak, że jeden z klientów wziął kredyt i zamiast kupić akcje, pieniądze szybko wypłacił (nie naruszając zabezpieczenia). I właśnie o to poszło. Żaden przepis czy punkt umowy nie zobowiązywał maklerów ani domu maklerskiego do kontrolowania sposobu wykorzystania kredytu. Jednak maklerzy wiedzieli, że w umowie między bankiem a klientem ten sposób był ściśle określony. Komisja uznała więc, że choć prawo nie zostało naruszone, to jednak maklerzy nie dochowali należytej staranności zawodowej, ponieważ nie zapobiegli niewłaściwemu wykorzystaniu kredytu.Sprawa była precedensowa, ale właśnie interpretacja zarówno zasad należytej staranności, jak i zasad etyki opiera się w dużej mierze na precedensach. Paradoksalnie rzecz biorąc, wydając taki wyrok Komisja potwierdziła wysoką rangę zawodu maklera - oprócz wykonywania normalnych obowiązków, makler powinien dbać o to, by uczestnicy obrotu działali zgodnie z regułami gry, nawet wtedy, jeśli nikt tego formalnie od niego nie wymaga. W wyroku tym zawarte jest ostrzeżenie - ze względu na precedensowy charakter sprawy skończyło się na zawieszeniu uprawnień, jednak teraz standard został oficjalnie ustanowiony, więc można się spodziewać, iż następne kary będą ostrzejsze.I tak rośnie nam stadko czystych słoni, a gdy już będzie całkiem duże, może kiedyś mistrz sam do nas przyjdzie i powie: "Teraz możesz uczyć innych". Ale uwaga - słonie szybko się brudzą, więc trzeba je myć bez przerwy.

KRZYSZTOF GRABOWSKI

prezes Związku Maklerów i Doradców

Tekst stanowi wyraz osobistych poglądów autora