Tylko końcówkę ostatniej fali hossy na głównych rynkach światowych zdołał wykorzystać warszawski parkiet. Obecnie klimat inwestycyjny znacznie się pogorszył, a przecena, i to dosyć znaczna, dotknęła wszystkie rynki od Azji przez Europę, a kończąc, choć właściwie zaczynając, na Nowym Jorku. Tym razem już bez znaczniejszych opóźnień większość akcji na GPW zniżkowała, ściągając w dół po 5% indeksy giełdowe. Gdyby nie międzynarodowe tło wydarzeń, taki scenariusz również byłby możliwy, biorąc na przykład pod uwagę wyniki finansowe spółek oraz przyjmując założenie, że rynek dyskontuje informacje makroekonomiczne, z których w ostatnim czasie większość była niepokojąca. Pewne symptomy poprawy, jakie zaczęły się pojawiać, dające nadzieję na przyspieszenie tempa wzrostu gospodarczego oraz ograniczenie deficytu obrotów bieżących, niestety w obliczu globalnej przeceny i przy typowo psychologicznych reakcjach, przestały mieć jakiekolwiek znaczenie, choć po ustaniu emocji swój walor istotności mogą odzyskać. W tym kontekście ważna będzie obserwacja tego, jakie decyzje podejmie Rada Polityki Pieniężnej na swoim comiesięcznym posiedzeniu (jego wyników, pisząc ten materiał nie znam) i czy, zgodnie z zapowiedziami prezes NBP, jedynie zrewiduje swoje prognozy makroekonomiczne na ten rok, czy też jednak dokona zmian w polityce monetarnej. Na wizerunek rynku w przyszłym okresie będzie ponadto wpływać stan budżetu oraz stopień reakcji gospodarki po ostatniej zmianie polityki pieniężnej. Obecnie zaś trudno liczyć na trwalsze polepszenie koniunktury, zwłaszcza że do czynników natury ekonomicznej doszło jeszcze grożące wojną zaostrzenie sytuacji w Kosowie. Z technicznego punktu widzenia, obraz rynku uległ znacznemu pogorszeniu, gdyż została przełamana średnioterminowa tendencja wzrostowa zapoczątkowana jeszcze w październiku '98.

.