Czwartkowa sesja przyniosła kontynuację spadkowej korekty, choć można odnieść wrażenie, że skłonność do pozbywania się akcji maleje, a wskazują na to między innymi niewielkie obroty (choć wzrosły one w stosunku do środy) i wartościowa przewaga strony popytowej po fixingu oraz próba zwyżki podczas notowań ciągłych. Tym samym wydaje się, że rynek krótkoterminowo jest bliski znalezienia poziomu równowagi, a inwestorzy przeliczają portfele po ostatnim gorącym okresie, w tym zwłaszcza posiadacze "bankowych" akcji. Tymczasem po sektorze bankowym rolę lidera rynku przejął parkiet narodowych funduszy inwestycyjnych, który nagle obudził się po ponad miesięcznym marazmie i odnotował 8,5-proc. skok w górę. W tym wypadku odżyły nadzieje na poprawę kondycji funduszy poprzez realizację procesów konsolidacyjnych i skup własnych akcji w celu umorzenia, a pretekstem stała się informacja, że firma BRE/Cresco stara się o zarządzanie trzema NFI (Fund.1., Victorią i Fortuną), które chce połączyć i w ciągu trzech lat sprzedać większość spółek portfelowych. Spokojny przebieg zdarzeń na głównym parkiecie współgra natomiast ze stanem wyczekiwania na kolejne dane makroekonomiczne, a zwłaszcza na informacje o poziomie deficytu obrotów bieżących i inflacji w marcu oraz na informacje dotyczące produkcji przemysłowej. Szacunkowe dane w przypadku pierwszego czynnika mówią raczej o pogorszeniu sytuacji, choć jednocześnie prognozowany poziom deficytu, 800 mln USD prawdopodobnie nie stworzy większych zagrożeń. W razie inflacji oficjalne dane (1% w marcu i 6,2% liczona rok do roku) pokrywają się z oczekiwaniami, natomiast informacje o produkcji przemysłowej poznamy w poniedziałek. Na comiesięczne dane poczeka też Rada Polityki Pieniężnej, która podczas ostatniego posiedzenia nie dokonała żadnych zmian w polityce monetarnej.
.