Okiem sceptyka

Inwestując na warszawskiej giełdzie co krok można zetknąć się z przykładami dowodzącymi, że ani zarząd GPW, ani domy maklerskie specjalnie nie starają się ułatwić życia drobnemu inwestorowi.Pierwszy przykład to zlecenia WAN. Jeżeli ktoś nie chce zostać z ogonem w postaci kilku nie sprzedanych akcji lub chce kupić całą jednostkę transakcyjną (bo uczestniczy również w notowaniach ciągłych), składa zlecenie z zastrzeżeniem "wszystko albo nic". Jest to rozsądne i wy- godne, z jednym zastrzeżeniem. Na GPW można składać zlecenia WAN na pakiety nie większe niż 30 akcji. W przypadku akcji Żywca, Izolacji czy BPH specjalnie to nie przeszkadza, gorzej, gdy ktoś upodobał sobie akcje Universalu, Pagedu lub któregoś NFI.Prawdziwe kłopoty zaczynają się przy gwałtownych ruchach cen. Przypuśćmy, że ktoś ma jeden blok akcji, chce je sprzedać na fixingu, trafia w kurs, a ponieważ jest redukcja sprzedaży, sprzedaje tylko kilka akcji z posiadanego pakietu. Na ciągłych już nic nie sprzeda, bo nie ma pełnego bloku, a na fixingu następnego dnia może już wystąpić oferta sprzedaży. Teoretycznie mógłby odkupić dopiero co sprzedane akcje na dogrywce i próbować sprzedać na ciągłych tego samego dnia, ale przecież w trakcie dogrywki nie wiadomo, jaka będzie stopa redukcji. Gdyby zlecenia WAN dało się składać na bloki akcji, równe jednostkom transakcyjnym z notowań ciągłych, problem przestałby istnieć.Na pewno jest to zmartwienie inwestorów, którzy mają w portfelu jeden lub kilka bloków akcji poszczególnych spółek. Duży inwestor tego nie odczuwa, bo może próbować sprzedać na ciągłych tyle bloków, ile mu zostało, a resztę akcji sprzedać później na fixingu. Cena, po jakiej sprzeda pozostałe akcje, nie ma większego wpływu na wynik finansowy całej transakcji, bo sprzedawana resztówka jest niewielkim ułamkiem posiadanego pakietu.Drugim godnym uwagi przypadkiem jest możliwość składania zleceń na dłuższy okres. W moim domu maklerskim, największym zresztą w Polsce, mogę złożyć zlecenie np. na tydzień, ale tylko na notowania w systemie jednolitego kursu dnia. Nie zrealizowane zlecenia nie przejdą automatycznie na notowania ciągłe. Składając zlecenie na dłuższy okres, tracę możliwość zawarcia korzystniejszej dla siebie transakcji, bo kurs z ciągłych nie musi powtórzyć się następnego dnia na fixingu.Tu pewnie ucieszę pana prezesa Grabowskiego, bo przecież mógłbym złożyć zlecenie DDM. Otóż nie, bo mój dom maklerski nie przyjmuje zleceń DDM, a jedyne biuro maklerskie, które to robi, przyjmuje zlecenia o wartości powyżej 25 000 zł. Ponieważ zwykle składam zlecenia tylko na jeden blok, muszę na bieżąco kontrolować notowania.Jak widać, duży inwestor może więcej, ale w końcu giełda nie służy do realizacji zasad sprawiedliwości społecznej.

ALEKSANDER WEKSLER