Pretensje mniejszościowych akcjonariuszy Animeksu
Po zakończeniu na początku kwietnia pierwszego wezwania na Animex (po 10,8 zł),kurs akcji zaczął spadać. Smithfield, który przekroczył 50% głosów na WZA, zgodniez ustawą o publicznym obrocie powinien ogłosić kolejne wezwanie na wszystkiepozostające w obrocie papiery. Dotychczas tego nie uczynił.
Smithfield to dokupił jeszcze 6% akcji Animeksu po wyższej niż giełdowa cenie (10,8 zł), ale tylko od jednego akcjonariusza - Józefa Huberta Gierowskiego. Czy pozostali zostaną gorzej potraktowani?Smithfield nie złamał jednak obowiązujących przepisów. Ustawa nie precyzuje bowiem, w jakim terminie powinno zostać ogłoszone wezwanie. Inwestor może także nie ogłaszać wezwania, jeśli przed wykonaniem głosu z posiadanych akcji sprzeda taką ich liczbę, by posiadać nie więcej niż 50% głosów na WZA.- Decyzja o tym, jak długo nie ogłaszać wezwania lub jak długo nie zbywać akcji, zależy wyłącznie od inwestora. Jednak powinna ona zapaść w jakimś racjonalnym terminie - powiedział prof. Grzegorz Domański z Kancelarii Prawniczej Domański, Szubielska i Wspólnicy. Przyznał, że zapis w ustawie nie jest dobrze skonstruowany.Inwestorowi, który nie dokonuje wezwania albo nie zbywa akcji grozi - zgodnie z art. 171 ustawy - grzywna w wysokości 1 mln zł. Ponieważ w ustawie nie określono jednak żadnych terminów, sankcji tej praktycznie nie można zastosować. Np. Tarmac przekroczył 50% głosów w WKSM w grud-niu 1998 r. Jednak wezwanie ogłosił dopiero kilka dni temu.W przypadku Animeksu Smithfield, pomimo przekroczenia 50-proc. progu, nie tylko nie ogłosił wezwania, ale dokupił jeszcze pakiet akcji po wysokim kursie (w stosunku do obecnej ceny rynkowej) od jednego z najwięszych akcjonariuszy spółki. Pozostali akcjonariusze obawiają się, że w ewentualnym wezwaniu zostanie im zaproponowana już znacznie mniej korzystna cena (średni kurs Animeksu z ostatnich 6 miesięcy wynosi 8,8 zł).
DARIUSZ JAROSZ