Klasa średniacza
Uwielbiam Polskę. Polska jest wszystkim, co mam. Nie mógłbym żyć nigdzie indziej. Żyję Polską. Przepraszam za lekko okulawiony egzaltowany język. Jestem cudzoziemcem, ale czuję się tu jak najbardziej na miejscu. I ludzie też czują, że ja jestem na miejscu. Dają mi wszędzie do zrozumienia, że jestem zwykłym, przeciętnym Polakiem. Polakiem w wieku średnim. Nawet mój język polski wydaje się im całkiem przeciętny.
Zadumajmy się socjologicznie: kim jest przeciętny Polak w wieku średnim? Nie jest to chyba Adam Michnik. A może Aleksander Kwaśniewski? Bez jaj. Przeciętny Polak w wieku średnim to ani uwielbiany dziś, zamożny (mówi się zamożny czy wszechmocny?) działacz wczorajszej opozycji demokratycznej, były wieloletni więzień polityczny, ani też przedwczorajszy młodzieżowy komunistyczny aparatczyk, wypluty dziś przez ciśnienie demokracji na najwyższy urząd w państwie. Przeciętny Polak w wieku średnim nie walczył z reżimem ani z niego nie profitował. Przeciętnego Polaka w wieku średnim pierwsza dekada wolności, demokracji i kapitalizmu nie wywindowała na Himalaje rozkoszy i samouwielbienia. Ale też nie zepchnęła go na samo dno, tam gdzie nic już nie widać, a już najmniej nadziei.Przeciętnego Polaka w wieku średnim nie należy mylić z kimś przeciętnym. To tylko ktoś, kto ma się dość przeciętnie. Jego zdolność zrozumienia rzeczywistości jest przeciętna. Przeciętny Polak w wieku średnim jest zasiedziałym we własnym kraju cudzoziemcem. Są tu rzeczy, których pojąć nie potrafi, które go zadziwiają, radują, smucą, wściekają. Tych rzeczy nikt mu, niestety, objaśnić nie potrafi, bo nikt nie mówi jego językiem.Język przeciętnego Polaka w wieku średnim stał się naraz narzeczem martwym. Michnik go zapomniał. Kwaśniewski nigdy nie używał. Wałęsa nie jest przeciętny. A Krzaklewski nieprzeciętny. Balcerowicz wykłada językiem punktowym. A Buzek ekspresyjnym i wyszukanym narzeczem ezopowym. Miller zasuwa knajackim żargonem. Pawlak, jak wiadomo, milczy, niczym kameduła po ślubach, a jego partyjny dowódca leci jakąś regionalną gwarą. Przeciętny Polak w wieku średnim nawet z żoną porządnie nie porozmawia, bo kto rozmawia z żoną po 15-20 latach małżeństwa. Tylko ktoś nieprzeciętny.Przeciętny Polak w wieku średnim czuje się tedy dziwnie. Pamięta, że w Polsce kiedyś niczego nie było. A teraz wszystkiego, z wyjątkiem niepublicznych pieniędzy, jest w nadmiarze. Idzie taki do sklepu i wybiera, czego by tu nie kupić. Razem z kartkami na żywność, buty, wódę i cukier skończyły się domowe obiadki o piętnastej. Kto ma prawdziwą pracę, ten haruje do 19. Rządu nie ma tam, gdzie była kiedyś obecna partia. Teraz wiele partii tworzy rząd i obsadza naprzemiennie stanowiska: jak jedni parzyste, to drudzy biorą nieparzyste. Czasem zdarza się, że któryś z rządów nawet trochę porządzi. Częściej jednak przygląda się tylko, jak rządzi koalicja albo ulica, albo jakiś inny ślepy traf. Jedni idą pod wodę. Inni pięknie się wypiętrzają. Jedni się uczą i dojrzewają niczym kochany ZChN. Drugim do końca i nieuleczalnie odbija szajba, jak tym odpryskom z KPN.Przeciętny Polak w wieku średnim słyszy, że na tym właśnie polega demokratyczny kapitalizm. Słyszy i nie pojmuje. No, bo skoro kapitalizm, to dlaczego, trochę jak za dawnych lat, ale trochę też inaczej, partie przy użyciu rządu kupują te wszystkie świnie, cukier, zboże? A mają też ponoć - tak mówili w telewizji - kupować węgiel, buty, usługi pielęgniarskie, lekcje prywatne dla dzieci ministrów u nauczycieli szkół publicznych, stal ciągle odlewaną, mleko regionalne polskie półbiałe i łuki z fabryki karabinów i maszyn do szycia? I skąd właściwie te partie, używające rządu do zakupów, biorą na to pieniądze? Ze składek członkowskich biorą, czy co? Dlaczego ten cały ZUS myli się przesyłając góry naszych pieniędzy prywatnym funduszom emerytalnym, a nigdy, chociaż raz, nie pomyli się, skubany, na korzyść mojej matki? Czemu droga do obniżki podatków wiedzie takim dziwnym skrótem poprzez ich podwyżkę?Niktciętnemu Polakowi w średnim wieku nie tłumaczy. I to jest właśnie to, co mi się w Polsce podoba najbardziej. Polska staje się krajem wprost nieograniczonych możliwości interpretacyjnych, gdzie poszanowanie dla prywatności obywateli jest nie notowane. Niech każdy w średnim wieku, kto już nie musi myśleć, a jeszcze może, myśli sobie, co chce.
JANUSZ JANKOWIAK