Warszawski parkiet nadal wykazuje się sporym optymizmem, a indeks WIG nie ustaje w osiąganiu kolejnych rekordowych w tym roku poziomów przy nie słabnących obrotach. Co ciekawe, odbywa się to nawet wtedy, gdy spadkowe korekty dotykają głównych rynków światowych. Trzeba jednak zauważyć, że coraz mniejsza rzesza spółek ma udział w zdobywaniu szczytów, choć ich waga w kreowaniu obrazu rynku jest znacząca. Tym razem wystarczyło, by TP SA zyskała na wartości 3,8%, by "ustawić" zarówno subindeks teleinformatyczny, jak i wpłynąć na zwyżkę WIG-ów. Nie zmienia to zarazem faktu, że na pozostałych papierach spadki nie wiążą się wcale z oznakami zwiększonej wyprzedaży, a niższe ceny często stają się dobrą okazją do akumulacji wybranych walorów. Taki rozwój sytuacji wynika głównie z długoterminowych oczekiwań kontynuacji tendencji wzrostowej, co, jak dotąd, nie pozwalało nawet na znaczniejszą korektę. Wydaje się jednak, że rynek większość pozytywnych informacji płynących z makroekonomii, jak i ostatnie wyniki finansowe ze spółek zdołał już zdyskontować i będzie czekał na kolejny istotny impuls. W tym czasie jednak może zarówno wzrosnąć niesiony siłą rozpędu lub też rzeczywiście podda się istotniejszej korekcie. To drugie rozwiązanie byłoby wytłumaczalne również z technicznego punktu widzenia, gdyż kolejne rekordy przybliżają rynek w okolice bariery podażowej, jaka znajduje się na wysokości fali wzrostowej z czerwca i lipca 1998 roku, niektóre sygnały wskazują zaś na osiągnięcie stanów ekstremalnych w postaci wykupienia. Powoli rozwiązują się także kolejne zagadki związane z przejęciami, pozyskiwaniem strategicznych inwestorów czy konsolidacją firm, co miało niemały wpływ na pobudzenie rynku i utrzymywanie emocji, choć zapewne w tych kwestiach możemy jeszcze spodziewać się niejednej niespodzianki.
.