Czasochłonna zmiana funduszu

Klienci funduszy emerytalnych coraz częściej decydują się na zmianę OFE. Nie wiedzą jednak, że przez kilka miesięcy ich pieniądze i tak będą trafiały na konto pierwszego wybranego przez nich funduszu.

Klienci coraz częściej przy wyborze funduszu biorą pod uwagę wyniki. Wprawdzie specjaliści ostrzegają, że na razie nie dają one żadnej wiedzy o rzeczywistych umiejętnościach zarządzających, jednak akwizytorzy wykorzystują informacje o dobrych wynikach do nakłonienia klienta do podpisania umowy, a nawet do zmiany funduszu.- Zmiana funduszy jest zjawiskiem wciąż marginalnym, choć jest to coraz częstsze - powiedział PAKIETOWI Zygmunt Kostkiewicz, prezes PTE Commercial Union. - To zjawisko będzie narastać wraz z nasycaniem się rynku.PTE mają prawo do pobierania opłaty od osoby, która w ciągu dwóch pierwszych lat zechce przepisać się do innego funduszu. Wynosi ona 200 zł, jeśli zmiana OFE nastąpiła w ciągu pierwszego kwartału członkostwa, a potem spada o 25 zł po upływie każdych kolejnych trzech miesięcy. Opłaty za zmianę funduszu miały ograniczyć przemieszczanie się członków w ciągu dwóch pierwszych lat, gdy PTE ponoszą największe koszty, a mają stosunkowo niskie dochody.Jednak klienci muszą brać pod uwagę jeszcze jedną niedogodność. Ich pieniądze bowiem i tak przez kilka miesięcy będą trafiały do pierwszego wybranego przez nich funduszu. Wynika to z systemu rozliczeń przyjętego przez PTE i ZUS.Zgodnie z nim transfer pieniędzy z jednego funduszu do drugiego odbywa się co kwartał - po raz pierwszy ma to nastąpić w sierpniu. Jak powiedział PARKIETOWI Marek Deutsch z ZUS, do chwili dokonania tego transferu zakład przesyła składki ubezpieczonych do pierwszego wybranego funduszu, nawet jeśli jego klient już oficjalnie jest członkiem innego Otwartego Funduszu Emerytalnego. Dopiero po transferze składki członkowskie z ZUS trafiają na konto właściwego funduszu.Oznacza to, że zmiana funduszu jest dla klienta nie tylko kosztowna, ale także czasochłonna. W przyszłości, kiedy ubezpieczeni będą mieli na swoich rachunkach duże sumy, trzy miesiące opóźnienia będą mogły dla nich oznaczać poważne straty sięgające kilkuset złotych.

Marek Siudaj