Górnictwo stanie się rentowne rok później niż wcześniej zakładał rząd, czyli dopiero w 2002 r. Taki wniosek zapisano w zmienionym programie poprawy kondycji branży. Jego szczegóły ujawnił wczoraj w Katowicach wiceminister gospodarki Jan Szlązak.Opóźnienie ma być spowodowane trudniejszą niż się spodziewano sytuacją na rynku i dużymi obciążeniami socjalnymi.Te drugie wynikają m.in. z restrukturyzacji zatrudnienia. Osłony socjalne dla zwalnianych górników mają kosztować budżet łącznie ok. 4,4 mld zł. Spółki węglowe będą musiały przeznaczyć na ten cel ok. 1,1 mld zł. Za to w 2002 r. w kopalniach ma pracować 122 tys. osób, o 16 tys. mniej niż wcześniej planowano, branża zaś ma wypracować 580 mln zł zysku netto. Ministrowie zakładali, że górnictwo straci w ciągu roku ok. 1,4 mld zł. Roczny "plan deficytu" kopalnie wykonały jednak znacznie szybciej i teraz rząd szacuje, że ich łączna strata na koniec grudnia wyniesie 3,3 mld zł.Większe straty to skutek niskich cen węgla i przerostu zatrudnienia. Jak mówi wiceminister J. Szlązak, sprzedaż ma w tym roku wynieść 106 mln ton, zatrudnienie zaś 190 tys. osób. Nowe plany zakładają przyspieszenie likwidacji kopalń. Wstrzymywanie wydobycia ma trwać 15 miesięcy zamiast 18, "fizyczne" zamykanie kopalń też ma być krótsze. Nie będzie dodatkowych środków na likwidację, co spółki węglowe zakładały w poprzednich biznesplanach.W nowych biznesplanach znajdują się korekty wskaźników branżowych - średnia cena węgla ma być niższa (115-116 zł za tonę wobec 133 zł), by w kolejnych latach wrosnąć (do 120 zł). Sprzedaż na rynku krajowym wyniesie w tym roku 78-80 mln ton (wcześniej planowano 91,5 mln ton) i ma się ustabilizować na tym poziomie w ciągu następnych lat.

M.CH., PAP