Obawy przed podwyżką stóp w USA i słabe wyniki spółek

Słabe wyniki za pierwszą połowę roku niektórych czołowych europejskich spółek oraz rosnące obawy przed podwyżką stóp w USA spowodowały, że wczoraj zanotowano silne spadki indeksów giełdowych na Starym Kontynencie. Dow Jones również rozpoczął czwartkową sesję od obniżki.

Nowy JorkPo środowym nieznacznym spadku Dow Jonesa o 0,02%, wczorajsza sesja na nowojorskim parkiecie rozpoczęła się od spadków cen akcji. Głównym powodem, dla którego inwestorzy postanowili pozbywać się akcji, były rosnące obawy, że zapowiedziana na dziś publikacja najnowszych danych, dotyczących gospodarki USA, wskaże na niebezpieczeństwo wzrostu inflacji. W tych okolicznościach Fed zdecyduje się na podwyżkę stóp procentowych podczas posiedzenia Komitetu Otwartego Rynku, zaplanowanego na 24 sierpnia. - Nie sądzę, żeby jakiś poważny inwestor zdecydował się na lokowanie środków na rynku, przed publikacją wskaźników, dotyczących produkcji w USA w drugim kwartale br., które mają pojawić się jutro - powiedział agencji Reutera w trakcie wczorajszych notowań Peter Cardillo, dyrektor ds. badania rynku w Westfalia Investments. - Tylko jeśli dane będą lepsze od oczekiwanych, można spodziewać się zwyżek, zarówno na rynku akcji, jak i obligacji - dodał. W tych okolicznościach Dow Jones przed południem stracił 0,18% (19,31 pkt.)LondynRosnące prawdopodobieństwo podwyżki stóp procentowych w USA, która może pobudzić ogólnoświatową tendencję spadkową na światowych rynkach, było głównym czynnikiem, dla którego wczoraj pozbywali się akcji uczestnicy giełdy londyńskiej. W efekcie wskaźnik FT-SE 100 stracił 2,15% (133,8 pkt.) i na koniec dnia ukształtował się na poziomie 6101,60 pkt. Inwestorzy sprzedawali przede wszystkim walory spółek z branży telekomunikacyjnej - British Telecommunications, Vodafone i Telewest Communications. Z trendu wyłamały się natomiast bank Barclays Plc oraz potentat branży naftowej Shell. Obie spółki opublikowały bowiem lepsze, niż oczekiwano, wyniki finansowe za pierwszą połowę br.FrankfurtPublikacja słabych wyników czołowych spółek oraz rosnące obawy przed silną korektą na Wall Street spowodowały, że wczoraj dużą obniżkę zanotował wskaźnik DAX Xetra, mierzący koniunkturę na giełdzie we Frankfurcie. Stracił on aż 2,75% (140,92 pkt.) i spadł poniżej bariery 5000 pkt., notując na koniec dnia 4978,45 pkt. Wśród liderów spadków znalazł się potentat branży chemicznej BASF, gdy poinformował on, że w pierwszej połowie br. jego zysk przed opodatkowaniem spadł aż o 35,2%. Ponadto inwestorzy pozbywali się także akcji koncernu telekomunikacyjnego Mannesman. Wprawdzie przedstawił on niezłe rezultaty, jednak równocześnie ostrzegł, że spodziewa się silnego spadku zysku na koniec roku, w związku z kosztami przejęć na rynku włoskim.ParyżRównież w Paryżu od początku sesji trwała silna tendencja spadkowa, którą pogłębiło jeszcze niższe otwarcie Dow Jonesa. W związku z dużym spadkiem innego amerykańskiego wskaźnika - Nasdaq - wśród liderów spadków znalazły się spółki branży telekomunikacyjnej Equant i France Telecom oraz producent chipów komputerowych STMicroelectronics. Taniały też walory banków Société Générale, Paribas i BNP. Indeks CAC-40 stracił 1,98% (85,5 pkt.) i na koniec dnia wyniósł 4240,7 pkt.TokioW czwartek na giełdzie w Tokio spadły ceny akcji. Wskaźnik Nikkei 225 stracił 1,85% (327,19 pkt.) i zamknął dzień na poziomie 17 358,19 pkt. Zdaniem analityków, obniżkę wskaźnika spowodowały dwa czynniki. Po pierwsze, inwestorzy postanowili zrealizować zyski osiągnięte ostatnio z inwestycji w akcje spółek branży hi-tech, wśród których znalazły się Fujitsu i Softbank. - Ponadto inwestorzy tracą już cierpliwość, ponieważ jen nadal utrzymuje się na wysokim poziomie w stosunku do dolara - powiedział agencji Reutera Hiroichi Nishi, zastępca generalnego menedżera w Nikko Securities. Staje się więc coraz bardziej prawdopodobne, że tegoroczne wyniki firm, działających w skali międzynarodowej mogą być gor niż wcześniej prognozowano. Nastroje uczestników rynku pogorszyły też obawy przed podwyżką stóp procentowych w USA, co może spowodować silną korektę na Wall Street pod koniec sierpnia.

Kolumnę redagują ŁUKASZ KORYCKI i GRZEGORZ ZYBERT