Zagraniczni inwestorzy sprzedają środkowoeuropejskie blue chips

W czwartek nadal spadały ceny akcji w naszym regionie. Inwestorzy zagraniczni pozbywali się bowiem walorów środkowoeuropejskich blue chips. Najwięcej, bo 1,83%, stracił budapeszteński indeks BUX.

BudapesztCzwartek nie był udanym dniem dla uczestników budapeszteńskiej giełdy papierów wartościowych. Wskaźnik BUX obniżył się o 1,83% i na koniec dnia ukształtował się na poziomie 7301,29 pkt. Czwartą z rzędu obniżkę indeksu spowodowała w dużej mierze przecena akcji koncernu telekomunikacyjnego Matav. Inwestorzy, zwłaszcza zagraniczni, pozbywali się walorów tej spółki w obawie, że spodziewana podwyżka stóp procentowych w strefie euro zwiększy koszt obsługi zadłużenia koncernu wobec zachodnich banków, które są głównymi kredytodawcami. - Zwyżka oprocentowania będzie mieć wpływ na wszystkie europejskie koncerny telekomunikacyjne, ponieważ to one mają największe zadłużenie w bankach - powiedział Bloombergowi Miklos Vaszily, analityk z IE New York Broker w Budapeszcie. Staniały również walory innego potentata węgierskiego rynku, koncernu paliwowego MOL, który również ma wysokie zadłużenie zagraniczne.PragaJuż po raz szósty z rzędu spadły w czwartek ceny akcji na giełdzie w Pradze. Wskaźnik PX 50 obniżył się o 0,6%, by zakończyć sesję na poziomie 499,6 pkt. Spadek indeksu związany był przede wszystkim z wyprzedażą przez zagranicznych inwestorów walorów największych spółek, takich jak potentat telekomunikacyjny SPT Telecom czy koncern branży paliwowej Unipetrol. Jednak - zdaniem lokalnych maklerów - nie było powodów o charakterze fundamentalnym, które mogłyby tłumaczyć takie decyzje, toteż wiązali oni przecenę walorów czeskich blue chip z ogólnymi obawami dotyczącymi koniunktury na największych światowych giełdach. Różnie przebiegały wczoraj notowania dwóch największych giełdowych banków. Spadł kurs akcji Komercni Banka, natomiast zdrożały walory Ceska Sporitelna. Rynek raczej zignorował wczorajszą obniżkę stóp procentowych przez czeski bank centralny (niekorzystną dla instytucji finansowych). - Jest to z pewnością zła wiadomość dla banków, jednak inwestorzy byli na nią przygotowani i już wcześniej ją zdyskontowali - powiedział Reutersowi Miroslav Nosal z praskiego oddziału Merrill Lynch.MoskwaWczoraj przeważyły też spadki cen akcji notowanych na rynku moskiewskim. Na uwagę zasługiwał wzrost obrotów, który wywołali zagraniczni inwestorzy pozbywający się walorów największych spółek. Jednak na początku sesji notowania rosły, czemu sprzyjał słabszy rubel, korzystny dla wyników największych spółek prowadzących działalność za granicą. W drugiej części sesji do głosu doszli zachodni uczestnicy rynku, którzy tracą zaufanie do moskiewskiej giełdy w związku z aferą dotyczącą "prania" rosyjskich pieniędzy za pośrednictwem Bank of New York. Ponadto niepokój budził konflikt zbrojny w Dagestanie oraz rezygnacja Michaiła Zadornowa z funkcji negocjatora z MFW w sprawie pomocy finansowej dla Rosji. - Zagraniczni inwestorzy obawiają się też wyników zbliżających się szybkimi krokami wyborów parlamentarnych, które będą miały miejsce w grudniu - dodał w wypowiedzi dla agencji Reutera jeden z zachodnich maklerów działających na rosyjskim rynku kapitałowym. W tych okolicznościach wskaźnik RTS stracił w czwartek 1,31% i wyniósł 101,6 pkt.

Kolumnę redagują: ŁUKASZ KORYCKI i ANDRZEJ KRZEMIRSKI