Przebieg wczorajszego fixingu można odbierać jako reakcję na ostatni wzrost za oceanem. Niewielkie zmiany indeksów oraz przewaga podaży podczas dogrywek i przebieg notowań ciągłych wskazują jednak, iż inwestorzy nie są zbytnio przekonani co do trwałości obecnego ruchu. Przeciwwagą dla poprawy koniunktury na Wall Street okazał się bowiem spadek na rynkach azjatyckich oraz w Europie, który potwierdził niejednoznaczną atmosferę na głównych parkietach świata. Również ze strony czynników lokalnych trudno obecnie poszukiwać bardziej zdecydowanych sygnałów wskazujących na możliwy scenariusz wydarzeń na GPW. Podstawy fundamentalne nadal nie są zbyt optymistyczne i chociaż opublikowane w środę przez NBP dane na temat deficytu obrotów bieżących świadczą o jego obniżeniu w lipcu br., to jednak tendencje w tej sferze nadal pozostają niekorzystne. Również ostatnie informacje MF na temat spadku deficytu budżetowego po 8 miesiącach trudno jeszcze na obecnym etapie traktować jako przełom w tym zakresie. Oceniając ogólny klimat inwestycyjny na naszej giełdzie, warto także wziąć pod uwagę ostatnie wydarzenia w sferze polityki, a zwłaszcza w gronie rządu. Jakkolwiek wydaje się, iż w obecnej chwili sytuacji nie należy jeszcze zbytnio dramatyzować, to jednak nie można wykluczyć jej wpływu na postrzeganie naszego kraju.Powyższy obraz otoczenia rynkowego nie zachęca więc inwestorów do bardziej zdecydowanych posunięć, powodując tym samym brak wyraźnej tendencji na GPW. Z drugiej jednak strony, sygnały docierające na parkiet nie są jak dotąd w stanie na tyle zmienić oczekiwań uczestników, by zaowocować znaczniejszą przewagą którejś ze stron. W związku z tym wydaje się, iż nie można jeszcze jednoznacznie przesądzać kierunku koniunktury, mimo iż kontynuacja trwalszego trendu wzrostowego przy obecnym stanie rynku może okazać się trudna.

.