Z Andrzejem Doroszem, prezesem zarządu TFI Skarbiec,i Beatą Kielan, dyrektorem departamentu inwestycyjnego,rozmawia Tomasz Jóźwik.
Od 7 lutego trwa subskrypcja certyfikatów inwestycyjnych zamkniętego funduszu Skarbiec-Gwarancja 2002. Jedną z ważnych zalet tych papierów ma być możliwość ich wcześniejszej sprzedaży na rynku giełdowym. Tymczasem w prospekcie emisyjnym napisano, że certyfikaty mogą zostać nie dopuszczone do obrotu giełdowego, a wtedy nabywcy nie będą mogli pozbyć się ich aż do października 2002 r., czyli do czasu wygaśnięcia.Andrzej Dorosz: Zgodnie z wymogami ustawy i wymaganiami Komisji Papierów Wartościowych i Giełd, musimy w prospekcie emisyjnym umieścić wszystkie potencjalne czynniki ryzyka, które mogą mieć wpływ na ocenę papieru wartościowego przez ewentualnych nabywców. Jednak waga tych czynników jest bardzo różna, a prawdopodobieństwo wystąpienia wielu z nich jest bliskie zeru. Do takich czynników należy - moim zdaniem - możliwość niedopuszczenia certyfikatów do obrotu giełdowego.Czy Giełda postawiła jakieś minimalne warunki dopuszczenia do obrotu, dotyczące np. rozproszenia certyfikatów?A.D.: Nie. Jeśli spełnimy warunki formalne, tzn. dostarczymy wszystkie wymagane dokumenty, to nie widzę żadnych powodów, dla których certyfikaty nie miałyby znaleźć się w obrocie.W prospekcie jest także zapis mówiący o tym, że kwota gwarancyjna równa wartości nominalnej certyfikatów (100 zł) nie zostanie wypłacona, jeśli wartość aktywów funduszu spadnie poniżej 2,5 mln zł. Ponieważ minimalna kwota, przy jakiej emisja dojdzie do skutku, wynosi 15 mln zł, oznacza to, że jeśli fundusz straci 83%, to inwestorzy za ponad dwa lata nie dostaną praktycznie nic.A.D.: To kolejny czynnik ryzyka, który praktycznie nie ma żadnych szans, żeby zaistnieć. Jeśli uważnie przeczytamy ustawę o funduszach inwestycyjnych, to okaże się, że ściśle określa ona przypadki, kiedy fundusz inwestycyjny może zostać zlikwidowany. Jednym z nich jest likwidacja w momencie, gdyby aktywa funduszu spadły poniżej 2,5 mln zł. Dotyczy to zresztą wszystkich typów funduszy. Natomiast z konstrukcji funduszu Skarbiec-Gwarancja 2002 wynika, że wartość jego aktywów nigdy nie może spaść poniżej 2,5 mln zł. Zapis taki musieliśmy umieścić w prospekcie, ponieważ po prostu wymaga od nas tego ustawa.Przejdźmy do konstrukcji funduszu. Co najmniej 60% aktywów zostanie zainwestowanych w obligacje Skarbu Państwa o stałym oprocentowaniu, a do 40% w opcje typu call na indeks Eurostoxx 50. Opcje to dość ryzykowne instrumenty finansowe i można na nich stracić wszystko. Pomimo to, BRE Bank gwarantuje klientom, że w październiku 2002 r. otrzymają przynajmniej 100 zł za każdy certyfikat. Czy nie obawia się Pan, że bank będzie musiał głęboko sięgnąć do kieszeni, gdyby okazało się, że przez najbliższe kilkanaście miesięcy w Europie będzie bessa?A.D.: Nie, absolutnie, bo nasza strategia jest naprawdę bezpieczna. Zaraz po rejestracji funduszu za całą zebraną kwotę kupujemy obligacje o stałym oprocentowaniu, z których każda posiada określony kupon odsetkowy oraz rentowność. My jedynie za kwotę równą kuponowi kupujemy opcje typu call. A więc 100 zł wartości każdego certyfikatu jest gwarantowane przez wartość nominalną obligacji.Nabywcy certyfikatów ryzykują jedynie to, że stracą odsetki, jakie mogliby uzyskać np. z samodzielnej inwestycji w obligacje w okresie, na jaki fundusz zostanie utworzony. W zamian jednak uzyskują dostęp do potencjału wzrostu spółek rynku europejskiego. Proszę zwrócić uwagę, że w skład indeksu DJ Eurostoxx 50 wchodzą tak potężne firmy, jak Deutsche Telekom, Nokia, Philips Electronics, Bayer czy L'Oreal.Czy to znaczy, że w czasie całego "życia" funduszu, struktura jego aktywów pozostanie nie zmieniona?A.D.: Tak, fundusz będzie zarządzany pasywnie.Czyli jednym słowem, jeśli w październiku 2002 r. wartość Eurostoxx 50 będzie większa niż wartość umowna zawarta w opcji, to inwestorzy zarobią, w przeciwnym wypadku otrzymają gwarantowane 100 zł za każdy certyfikat?Beata Kielan: Generalnie na opcjach typu call zarabia się, gdy rośnie instrument bazowy. My zainwestujemy w opcje, których wartość będzie zależna od średniej wartości indeksu DJ Eurostoxx 50 w okresie trwania funduszu. Zatem inwestorzy będą mieli szanse osiągnąć zysk nawet w przypadku, kiedy wskaźnik będzie miał niższą wartość w październiku 2002 r. niż teraz.Jedyny scenariusz, poza czynnikami niezależnymi od towarzystwa i funduszu, który spowoduje, że certyfikaty nie przyniosą zysku, to taki, kiedy DJ Eurostoxx 50 niedługo po uruchomieniu funduszu zacznie spadać i w przeważającej części czasu jego wartość będzie niższa od wartości początkowej. W takiej sytuacji posiadacze certyfikatów uzyskają wartość gwarantowaną 100 zł. To jest właściwie najpoważniejszy czynnik ryzyka, z jakim muszą liczyć się nabywcy naszych papierów.Jak wartość aktywów funduszu będzie zależała od indeksu Eurostoxx 50?B.K.: Szacujemy, że zwyżka indeksu o 1% będzie przekładała się na 1,6-proc. wzrost wartości aktywów funduszu.Dlaczego wybrali Państwo właśnie ten indeks, a nie np. jakiś wskaźnik amerykański?B.K.: Uważamy, że koniunktura gospodarcza w Europie będzie coraz lepsza. Zgodnie z prognozami analityków, w najbliższych latach PKB rozwiniętych krajów europejskich będzie wzrastał w tempie 1,5-2% rocznie, optymiści mówią nawet o 3%.To powinno przełożyć się na wzrost zysków spółek, a także przyrost dochodów i oszczędności gospodarstw domowych. A duża część tych oszczędności wpłynie do funduszy inwestycyjnych i emerytalnych, które będą lokować je na rynku akcji, powodując tym samym wzrost ich wartości. Szacujemy, że w mniej optymistycznym scenariuszu DJ Eurostoxx 50 do czasu wygaśnięcia certyfikatów wzrośnie o 40%, a przy szybszym tempie rozwoju gospodarczego nawet 50-60%. To może pozwolić posiadaczom naszych papierów na osiągnięcie zysku w granicach 60-80%.No dobrze, ale proszę zwrócić uwagę, że hossa na światowych rynkach akcji trwa już od wielu lat. W USA indeks Dow Jones rozpoczął trend wzrostowy już w 1982 r. i niektórzy uważają, że koniunktura jest tam mocno przegrzana. A nie da się ukryć, że w ostatnich latach właśnie giełda na Wall Street wyznacza tendencje na światowych rynkach akcji. Praktycznie wszystkie indeksy europejskie poruszają się w rytm Dow Jonesa. Czy nie boją się Państwo załamania korzystnego trendu za Atlantykiem?B.K.: Koniunktura gospodarcza w Europie nie jest przegrzana, jak w Stanach Zjednoczonych. Podobnie jest z giełdami i dlatego uważamy, że właśnie na naszym kontynencie krach jest najmniej prawdopodobny. Sytuacja w USA trochę przypomina Japonię z lat 80. PKB wzrastał tam w tempie ok. 7% rocznie, a indeks Nikkei w czasie 10 lat zyskał ok. 500%. Wydawało się, że w gospodarce, której wzrost był jak najbardziej uzasadniony czynnikami fundamentalnymi, zastosowaniem innowacyjnych metod technologii oraz organizacji pracy, nic złego nie może się wydarzyć i wtedy właśnie przyszło załamanie. Giełda w Tokio przez wiele lat poruszała się w trendzie spadkowym, podczas gdy w USA panowała hossa. Naszym zdaniem, taki scenariusz jest możliwy w stosunku do rynku amerykańskiego obecnie, podczas gdy w Europie, przy ewentualnym kryzysie amerykańskim, mogą wystąpić chwilowe zawirowania, ale w dłuższym horyzoncie rynek ten ma większe szanse na pozytywny rozwój.Na koniec chciałbym zapytać o wyniki finansowe TFI Skarbiec. W 1998 r. Towarzystwo miało ponad 9 mln zł strat. Czy podobny będzie wynik za zeszły rok?A.D.: Bilans towarzystwa został już sprawdzony przez audytora, wiem więc, że strata będzie mniejsza. Zgodnie z założeniami, towarzystwo dopiero po 4-5 latach ma zebrać tak duże aktywa, żeby zarządzanie nimi przynosiło zyski. Mamy więc jeszcze trzy lata, żeby wyjść na plus. Właściciele wyposażyli zresztą Skarbiec w odpowiednio duży kapitał akcyjny.Po rynku krążą plotki, że Skarbiec nie przynosi zysków, bo zwraca opłaty za zarządzanie największym klientom.A.D.: To nieprawda.W grudniu ub.r. Towarzystwo miało aktywa warte 600 mln zł, co dało mu drugie miejsce, po Pioneerze. Jaką ich część stanowiły lokaty BRE i spółek związanych z bankiem?A.D.: Liczba klientów Skarbca jest porównywalna z liczbą klientów średniego banku. W tym gronie lokaty BRE i spółek związanych z bankiem stanowią nie więcej niż 10%.Dziękuję za rozmowę.