Moskiewski wydawca tworzy portal na wzór Yahoo!
Obecnie w Rosji liczbę internautów szacuje się na 1,7 mln osób (zaledwie nieco ponad 1% całej populacji) i są to głównie mieszkańcy dużych miast, takich jak Moskwa czy Sankt Petersburg. W ub.r. cała tamtejsza branża internetowa wygenerowała 100 mln USD obrotów, z czego zdecydowana większość pochodziła z działalności typu business-to-business (B2B). Mimo to, jak donosi ?International Herald Tribune?, ostatnio zaczęło pojawiać się tam coraz więcej stron internetowych oferujących usługi podobne, jak w krajach o bardzo dobrze rozwiniętej sieci komputerowej.Jednym z takich przykładów jest inicjatywa podjęta przez Derka Sauera, znanego wydawcy, który wprowadził na tamtejszy rynek m.in. ?Playboya? i ?Cosmopolitan?. Zorganizował on zakrojoną na szeroką skalę kampanię reklamową prezentującą nowy portal www.eStart.ru, wzorujący się na amerykańskim Yahoo! Za pośrednictwem nowej witryny rosyjscy internauci będą mogli m.in. przesyłać pocztę elektroniczną, korzystać z wyszukiwarki, prowadzić dyskusje online. Ponadto użytkownicy eStart.ru będą mogli korzystać też z różnego rodzaju tematycznych serwisów informacyjnych, produkowanych przede wszystkim przez Independent Media, holenderską spółkę kierowaną przez Derka Sauera. Biznesmen deklaruje, że zainwestuje w to przedsięwzięcie 5 mln USD i spodziewa się, że zacznie przynosić ono zyski już za trzy lata.Inną znaną w Rosji stroną internetową jest www.molotok.ru. Jest to wzorowany na amerykańskim eBay.com dom aukcyjny. Pojawiły się jednak również wirtualne sklepy, m.in. supermarket XXL.ru, który oferuje ok. 7 tys. różnego rodzaju towarów, od produktów spożywczych, po meble, sprzęt AGD i bilety na koncerty. Jeżeli wartość zakupów przekracza 17 USD, wówczas klient może liczyć na darmową dostawę. Kirył Modzylewski, dyrektor ds. handlowych w XXL.ru, jest optymistą, jeśli chodzi o przyszłość firmy, choć, jak przystało na przedsięwzięcie internetowe, wciąż nie przynosi ona zysków. ? Moim zdaniem, już za 5 lat ludzie będą częściej korzystali z sieciowych sklepów niż z tradycyjnych placówek ? uważa K. Modzylewski.
Ł.K.