Lider wpływowej, powiązanej z dotychczasową opozycją jugosłowiańskiej grupy liberalnych ekonomistów G-17 Mladjan Dinkić zapowiedział w czwartek szybką rekonstrukcję systemu bankowego w Jugosławii."Rozpoczynamy całkiem nową politykę monetarną" - powiedział dziennikarzom Dinkić. Poinformował, że nowe władze zamierzają w ciągu najbliższych dni zmniejszyć stopę rezerwy w jugosłowiańskich bankach i znieść archaiczny przepis uniemożliwiający podmiotom gospodarczym zmianę banku, z którego usług korzystają."Ma to oczyścić sektor bankowy i zlikwidować sytuację, w której dobrze prosperujące firmy są zmuszone do korzystania ze słabych banków, na czym tracą" - wyjaśnił Dinkić.Lider G-17 poinformował też, że wejściem na jugosłowiański rynek są zainteresowane liczne banki zachodnie, mimo że "mają świadomość związanego z takimi inwestycjami ryzyka". Zaufanie do rodzimych banków jest w Jugosławii stosunkowo słabe, po tym gdy zamroziły one na początku lat dziewięćdziesiątych wkłady oszczędnościowe obywateli, pozbawiając społeczeństwo wielomilionowych oszczędności. Opozycja zarzucała jeszcze przed swoim zwycięstwem w wyborach 24 września ekipie Slobodana Miloszevicia, że unicestwiła ona całkowicie sektor bankowy. Dinkić, obok Miroljuba Labusa jeden z czołowych ekonomistów Demokratycznej Opozycji Serbii (DOS), zapowiedział również walkę o powstrzymanie wzrostu cen żywności. Według niego, w ciągu siedmiu dni, jeśli uda się utworzenie federalnego rządu (DOS proponuje, by był to gabinet fachowców pod przewodnictwem Miroljuba Labusa), rozpocznie się interwencyjny import żywności, który ma doprowadzić do spadku jej cen. Władze opozycyjne - które na razie rządzą przy pomocy powołanego ad hoc pozakonstytucyjnego "sztabu kryzysowego" - oskarżają mający największe kompetencje w sprawach gospodarczych rząd Serbii o złą wolę. "Taktyka rządu (...) polega na wywoływaniu chaosu (gospodarczego). Jeśli ktoś pyta, skąd wysokie dziś ceny produktów żywnościowych, niech zapuka do premiera Mirko Marjanovicia i prezydenta Milana Milutinovicia" - skomentował sytuację Dinkić. Rząd Serbii, większej - zajmującej blisko 90 proc. powierzchni kraju - republiki jugosłowiańskiej, odmówił w środę podania się do dymisji i oskarżył opozycję o zamach stanu. Premier Mirko Marjanović zażądał rozwiązania opozycyjnych sztabów kryzysowych, które powstają przy instytucjach i zakładach pracy, oraz ogłosił przejęcie kontroli nad podległą władzom republiki policją. Opozycja odmawia spełnienia postulatów rządu, domaga się przedterminowych wyborów do parlamentu Serbii w grudniu oraz grozi, że w razie odmowy wezwie ludność do wyjścia na ulice.