20.3.Warszawa (PAP) - Przetarg na budowę nowego i rozbudowę terminalu na warszawskim Okęciu może zostać zakończony jeszcze w tym roku - poinformował we wtorek PAP nowy tymczasowy kierownik Przedsiębiorstwa Państwowego Porty Lotnicze (PPL). "Jest szansa na zakończenie przetargu jeszcze w tym roku" - powiedział Mieczysław Nowak, nowy tymczasowy kierownik, który wcześniej był szefem kontroli wewnętrznej w PPL. Dodał, że po objęciu swojej funkcji w pierwszej kolejności zajmie się zapewnieniem spokoju i bezpieczeństwa w funkcjonowaniu firmy. W sobotę zespół przetargowy wybrał dwie firmy spośród sześciu. Z tych dwóch firm ma zostać wyłoniony wykonawca. Nie podano nazw tych firm, ponieważ najpierw pracę zespołu musi zatwierdzić dyrektor naczelny PPL, którego obecnie nie ma. Pełniący przez sześć dni funkcję tymczasowego kierownika PPL Włodzimierz Machczyński przyznał, że nie był w stanie opanować sytuacji w firmie. Jego zdaniem decyzja ministra transportu o zmianie na stanowisku tymczasowego kierownika była słuszna, aby firma działa w sposób sprawny i bezpieczny. Machczyński zastąpił odwołanego z funkcji dyrektora naczelnego Macieja Kalitę. Zarówno Machczyński jak i Nowak zgodnie stwierdzili, że ostatnie zmiany kadrowe w przedsiębiorstwie nie mają nic wspólnego z przetargiem na nowy terminal. Nowak powiedział, że zamierza się wkrótce spotkać z ministrem transportu. "Z ministrem będę rozmawiał o strategii PPL, funkcjonowaniu firmy, jej restrukturyzacji, nowym prawie lotniczym i pracy komisji przetargowej" - powiedział. Jego zdaniem prace w komisjach sejmowych nad projektem ustawy prawo lotnicze powinny się zakończyć do połowy kwietnia. Minister odwołał tymczasowego kierownika PPL i powołał nowego we wtorek. Jednocześnie Widzyk odwołał zawieszonego wcześniej dyrektora naczelnego PPL Macieja Kalitę. Sprawa zmiany na stanowisku szefa PPL nabrała rozgłosu po tym jak zawieszony Kalita nie chciał opuścić swojego gabinetu, powołując się na to, że został zawieszony jako szef PPL, a nie jako dyrektor warszawskiego lotniska (pełnił jednocześnie te dwie funkcje). Ostatecznie zwolnił gabinet w niedzielę, po trzech dniach. Prokuratura poleciła w piątek policji na lotnisku Okęcie ustalenie, czy zawieszony Kalita niszczył dokumenty firmy, za co grozi kara pozbawienia wolności do dwóch lat. Policja ma też zapobiec ewentualnym takim działaniom. Polecenie ma związek z pismem, które przesłał jej minister Widzyk. "Wpłynęła do nas informacja od ministra transportu o uzasadnionym podejrzeniu usuwania dokumentów przez byłego dyrektora +Okęcia+" - powiedziała PAP Małgorzata Dukiewicz, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Prokuratura włączy tę sprawę do prowadzonego już od kilku miesięcy śledztwa w sprawie domniemanych nieprawidłowości przy organizacji przetargu na budowę drugiego terminalu na lotnisku Okęcie. Z kolei Kalita twierdzi, że ma dokument, z którego wynika, że to jeden z wysokich urzędników resortu transportu próbował sprzedawać poufne informacje na temat prac komisji przetargowej. Złożył w tej sprawie doniesienie o przestępstwie. W poniedziałek po południu zapoznawał się z nim szef Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Poniedziałkowa "Gazeta Wyborcza" napisała, że Kalita ujawnił dwa dokumenty. W jednym z nich firma public relations miała proponować mu wybór bez przetargu jednego z ubiegających się o kontrakt konsorcjów oraz "ochronę medialną" przedsięwzięcia. Gazeta napisała, że firma ta należy do Piotra Wysockiego, byłego dziennikarza śledczego "Życia Warszawy". Z informacji "Gazety" wynika, że w drugim dokumencie, ujawnionym przez Kalitę, ta sama firma oferuje "dostarczanie najświeższych wiadomości o przetargu" jednej z uczestniczących w nim firm oraz pozyskiwanie przychylności właściwego ministra. Kalita miał odrzucić ofertę firmy, co - jego zdaniem - było powodem zawieszenia go w pełnieniu obowiązków szefa PPL. Usługi wspomnianej firmy Wysockiego mieli polecać mu dwaj urzędnicy resortu transportu, członkowie gabinetu politycznego ministra Widzyka - Marek Kotlarski i Aleksander Kotłowski. "To bzdura" - powiedział Gazecie Kotlarski. "O tej firmie i jej właścicielu usłyszałem w poniedziałek w telewizji". Kotlarski powiedział, że zastanowi się nad skierowaniem sprawy do sądu. Natomiast Piotr Wysocki, w oświadczeniu przesłanym PAP, nazwał sugestie Kality bezpodstawnym pomówieniem. Wysocki zaprzeczył, by jego firma w związku z przetargiem na modernizację lotniska Okęcie proponowała komukolwiek podjęcie działań niezgodnych z prawem i przyjętymi standardami. Poinformował, że propozycje współpracy złożone PPL "zawierały tylko wstępną analizę sytuacji, sporządzoną na podstawie ogólnie dostępnych źródeł informacji i wstępny zarys programu public relations". Wysocki podkreślił, że jego firma nigdy nie pracowała i nie pracuje dla żadnej z firm zaangażowanych w przetarg na modernizację Okęcia. "Nigdy też nie posiadaliśmy ani nie oferowaliśmy poufnych informacji dotyczących wspomnianego przetargu. Nigdy też nie proponowaliśmy, że doprowadzimy do przetargu na modernizację Okęcia z pominięciem procedury przetargowej" - napisał Wysocki i zapowiedział, że podejmie "stosowne kroki prawne" w obronie swojego dobrego imienia i dobrego imienia swojej firmy. Koszt budowy terminalu szacowany jest na 300 mln USD. Jego przepustowość wyniesie 6,5 mln pasażerów rocznie. Obecnie istniejący terminal, który może obsłużyć rocznie 4 mln pasażerów, ma być powiększony m.in. o specjalny sektor dla VIP-ów. Pieniądze na rozbudowę lotniska będą najprawdopodobniej pochodziły ze środków własnych przedsiębiorstwa i kredytów. Dokładny sposób finansowania nie został jeszcze ustalony.(PAP)