Właściwie nie mogło być inaczej: pozostawienie wysokich stóp procentowych, zbliżająca się wypłata rekompensat za pracę przymusową i nadspodziewanie dobre dane o rachunku obrotów bieżących zaowocowały osiągnięciem rekordowego poziomu na rynku złotego. Wspólna waluta wciąż przeżywa ciężkie chwile.

Rano za dolara płacono 3,981 zł, za walutę europejską 3,373 zł i było to 15,15% powyżej starego parytetu. Prawie od razu wystąpił popyt i po dwóch godzinach dotarliśmy do rekordowego poziomu 15,3%. USD potaniał o 0,3 gr, euro o 0,85 gr (osiągnęliśmy tym samym kolejne minimum rynku euro/złoty, czyli 3,3645). Potem polska waluta zaczęła się powoli osłabiać i około 14.00 było równe 15% przy poziomach 3,985 i 3,382. Pod koniec dnia dolar kosztował 3,987 zł, euro 3,383 zł i było to 14,95% powyżej parytetu.Jedynie w pierwszych godzinach piątkowych notowań mogliśmy zaobserwować dużą aktywność. Popołudnie przyniosło spadek obrotów i jednocześnie korektę. Nie ma się jednak czemu dziwić, inwestorzy zamykali pozycje spekulacyjne. Częściowo dlatego, że warto było zrealizować zyski (pamiętajmy, że jeszcze w poniedziałek byliśmy na 13,6%, a częściowo z uwagi na zbliżający się weekend (zostawienie otwartej pozycji to w końcu ryzyko). Ale i tak wciąż jesteśmy w okolicach 15%.W przyszłym tygodniu nie poznamy żadnych ważnych z punktu widzenia polskiej waluty danych makroekonomicznych. Nie oznacza to jednak, że nie może dojść do zmian, szczególnie wtedy, gdyby rzeczywiście dokonywano jakiegoś przewalutowania w związku z mającymi się niedługo rozpocząć wypłatami odszkodowań za pracę przymusową. W tym miejscu warto nadmienić, że do końca tego roku wypłaconych zostanie 70?75% z całej kwoty około 1,8 mld DM. Nie należy się zatem spodziewać, aby w najbliższych tygodniach przeszła przez rynek pełna pula tych środków.Euro rozpoczęło z poziomu 0,8470, ale już po chwili byliśmy na 0,8489. Potem przeważyła sprzedaż i jeszcze przed południem dotarliśmy w okolice 0,845. Nastąpiło odreagowanie i na poziomie mniej więcej 0,8475 oczekiwaliśmy pierwszej porcji danych o amerykańskiej gospodarce. Na krótko przed publikacją (godzina 14,30) doszło do spekulacji i osiągnęliśmy 0,8495. Kiedy okazało się, że dane nie są złe (spadek bezrobocia i jednocześnie spadek tempa wzrostu przeciętnych godzinnych wynagrodzeń) euro prawie natychmiast osiągnęło 0,8450. Lekkie odreagowanie i w okolicach 0,8460 czekaliśmy na informacje o wskaźniku NAPM (16.00). Jego poziom nie zachwycił inwestorów (spadek z 43,2 na 42,1) i kończyliśmy na 0,8485. N