Rano złoty bardzo wyraźnie się osłabił i wpłynęły na to zarównoczynniki wewnętrzne, jak i zewnętrzne. Środowa wypowiedź szefa Fedzaprowadziła wspólną walutę na najwyższy poziom od dwóch miesięcy.

W pierwszych transakcjach za dolara płacono 4,275 zł, za euro 3,735 zł, odpowiadało to 7,4% powyżej starego parytetu. Szybko dotarliśmy do 7%, kursy wynosiły wtedy 4,2945 i 3,752. Był to najniższy poziom czwartkowych notowań. Potem złoty zaczął odrabiać straty. O 14.30 dotarliśmy do 8,95%. USD ceniono wtedy na 4,21 zł, wspólną walutę na 3,668 zł. Kończyliśmy na 8,9%, przy poziomach 4,215 i 3,67.Wydaje się, że poranne osłabienie złotego wywołane zostało dwoma czynnikami. Po pierwsze, z Argentyny znowu nadeszły niepokojące informacje, dotyczące sytuacji finansów publicznych. Zaproponowane przez rząd cięcia wydatków zostały co prawda poparte przez opozycję, ale oprotestowały je związki zawodowe. Dla inwestorów zagranicznych oznacza to, że sytuacja wciąż nie jest jasna. Doszło więc do wyprzedaży obligacji, niektóre z nich straciły kilka procent swojej wartości. Odbiło się to oczywiście na innych rynkach wschodzących, w tym na rynku polskim. Po drugie swoje zrobiły środowe dane o produkcji, a przede wszystkim o jej cenach, wskazujące na wyraźne ograniczenie popytu wewnętrznego i spadek aktywności gospodarczej. Część uczestników rynku uwierzyła widocznie, że Rada Polityki Pieniężnej może obniżyć stopy już na obecnym posiedzeniu i zaczęła sprzedawać złotego. Po kilku godzinach sytuacja się trochę uspokoiła, szczególnie jeśli chodzi o przewidywania dotyczące zmian w polityce monetarnej (coraz mniej osób wierzy, że stopy zostaną obcięte). Poza tym niektórzy inwestorzy zaczęli zamykać pozycje spekulacyjne, otwarte wcześniej. Polska waluta zaczęła więc zyskiwać.W piątek poznamy decyzję RPP. Jak już wspomniałem, przeważa opinia, że Rada nie dokona zmian w polityce monetarnej.Rano za wspólną walutę płacono 0,8752 USD. Potem przeważył popyt i około 11.20 dotarliśmy do najwyższego poziomu czwartkowych notowań, czyli do 0,8778. W następnych trzech godzinach euro traciło i około 15.30 osiągnęliśmy 0,87. Kurs zamknięcia to 0,8657.Europejski Bank Centralny nie zmienił podstawowych stóp procentowych, co zresztą nie zaskoczyło inwestorów. Poza tym opublikowano kolejne informacje dotyczące USA. Liczba nowo zarejestrowanych bezrobotnych wzrosła mniej, niż się spodziewano, i mniej niż w poprzednim tygodniu. Z kolei bilans handlowy okazał się znacznie lepszy (28,3 mld USD deficytu, w stosunku do 32,2 mld USD średniej prognoz i 32 mld USD poprzednio). Stało się to przede wszystkim z powodu spadku importu, co znowu świadczy o tym, że z gospodarką amerykańską nie jest jeszcze tak dobrze, jak sądzono. Popyt wewnętrzny wciąż nie jest silny. N