Cztery zagraniczne koncerny są zainteresowane udziałem w prywatyzacji Zakładów Przemysłu Wapienniczego Trzuskawica koło Kielc - poinformował w poniedziałek PAP prezes spółki Kazimierz Kobos. W wyznaczonym terminie wniosek o wydanie memorandum informacyjnego o prywatyzacji ZPW Trzuskawica odebrały cztery firmy - powiedział Kobos, nie podając jednak ich nazw. Dodał, że mimo iż we wrześniu zainteresowane podmioty mają złożyć wstępne oferty zakupu akcji spółki, jest raczej mało prawdopodobne, aby jeszcze w tym roku doszło do jej prywatyzacji. Obawiam się, że w związku z wyborami parlamentarnymi sprzedaż 80 proc. akcji spółki nie dojdzie w tym roku do skutku - powiedział. Trwający obecnie przetarg to już druga próba sprywatyzowania Trzuskawicy. Pierwsza zakończyła się niepowodzeniem w 2000 roku, kiedy z wynegocjowanej już umowy wycofał się belgijski koncern Carmeuse. Nieoficjalnie jako jedną z przyczyn wycofania się Belgów wymieniano zbyt wysoki koszt pakietu socjalnego wynegocjowanego z załogą. Pakiet zakładał osiem lat gwarancji zatrudnienia dla liczącej 1.300 osób załogi, obietnicę wypłaty premii prywatyzacyjnych oraz podwyżek płac. ZPW Trzuskawica to największy zakład branży wapienniczej w kraju. W 2000 roku przychody spółki wyniosły 160 mln zł, a zysk netto 4,5 mln zł. Niestety, wyniku z 2000 roku nie uda nam się powtórzyć w tym roku. Po pierwszym półroczu nasz wynik jest ujemny, podczas gdy w pierwszym półroczu 2000 zanotowaliśmy zysk netto - powiedział Kobos. Nie ujawnił wysokości straty po pierwszym półroczu. Dodał jedynie, że sprzedaż była w tym czasie o blisko 20 proc. niższa niż rok wcześniej. Spadek sprzedaży w naszej spółce jest odbiciem kryzysu, który dotknął całą branżę materiałów budowlanych. Także wyniki np. cementowni są drastycznie gorsze od ubiegłorocznych - powiedział prezes. Wprowadzając program obniżania kosztów działalności, Trzuskawica zaproponowała w czerwcu pracownikom dobrowolne odejścia z pracy w zamian za odprawy (średnio 40 tys. zł). Jak poinformował prezes, zainteresowanie ofertą zarządu nie jest duże. Dotychczas gotowość odejścia zgłosiło około 20 osób z blisko 1.300-osobowej załogi.(PAP)