Sytuacja na parkiecie nie zmieniła się dużo. WIG20 po spadku do 1085 pkt. od dwóch godzin przebywa na tej wysokości i na razie nic nie zapowiada, by mogło być lepiej. To najniższa wartość indeksu od grudnia 1998 r. Obroty wynoszą blisko 100 mln zł.
Publikacja serii dobrych danych w USA nie wpłynęła na notowania kontraktów na Nasdaq. Liczba osób po raz pierwszy ubiegających się o zasiłek dla bezrobotnych wyniosła w ubiegłym tygodniu 380.000 wobec oczekiwanych przez analityków 393.000 osób. W lipcu odnotowano w USA deflację, która wyniosła licząc miesiąc do miesiąca 0,3%. Analitycy prognozowali, że wskaźnik cen nie zmieni się. Liczba nowych budów w sektorze mieszkaniowym wzrosła w lipcu o 2,8%, co oznacza 1672 mln domów wobec szacunków analityków 1627 mln.
Te dane są ważne z punktu widzenia szans na obniżkę stóp, która jest chyba przesądzona, ale też i zdyskontowana przez amerykańskie rynki. Dlatego malejąca presja inflacyjna jest mniej ważna, jak elementy wskazujące na możliwość ożywienia gospodarki w nadchodzących kwartałach. Dane o nowych budowach wraz z ostatnimi informacjami o sprzedaży detalicznej pokazuje, że sytuacja stabilizuje się. Ale rynki wolałyby sygnały o poprawie sytuacji, a wygasanie tempa spowolnienia jest najwyraźniej niesatysfakcjonujące.
Kontrakty na Nasdaq tracą 12 pkt., na S&P 4 pkt.
Krzysztof Stępień