Pomysły inwestycyjne pojawiają się w różnych okolicznościach. W przypadku Boba Parkera, wiceszefa londyńskiej placówki Credit Suisse Asset Management, decydująca okazała się odwołana kilka dni temu podróż służbowa do Zjednoczonych Emiratów Arabskich.Firma zdecydowała, że w związku z napiętą sytuacją po atakach terrorystów na USA jej pracownicy nie powinni pojawiać się na Bliskim Wschodzie.Parker przez cały dzień telefonicznie rozmawiał z klientami w tym regionie, a później zaczął zastanawiać się, kto tak naprawdę skorzystał na decyzji centrali banku. British Airways przegrały, wygrali zaś operatorzy połączeń telefonicznych.Parker postanowił kupować akcje niektórych europejskich telekomów, gdyż, podobnie jak wielu innych inwestorów, uważa, że po ubiegłotygodniowych atakach ludzie będą rzadziej korzystać z połączeń lotniczych, częściej zaś będą komunikować się telefonicznie.Od 11 września do czwartku kursy akcji największych europejskich telekomów (m.in. Vodafone Group, Deutsche Telekom, British Telecommunications, Telefonica i France Telecom) poszły w górę, a ich kapitalizacja łącznie powiększyła się o ponad 13 mld USD. W tym okresie wartość rynkowa linii lotniczych zmniejszyła się o 7 mld USD. Notowania British Airways spadły o 46%.Akcje operatorów telekomunikacyjnych zachowują się lepiej niż indeksy. Kiedy British Telecom zyskał 12%, FT-SE 100 stracił 9,5%. Deutsche Telekom podrożał o 4%, podczas gdy wartość indeksu giełdy we Frankfurcie zmalała o jedną czwartą.W ubiegłym roku inwestorzy sprzedali akcje europejskich telekomów o łącznej wartości 1 biliona euro (926 mld USD), gdyż obawiali się, że firmy te nie zdołają uporać się z ogromnym zadłużeniem (330 mld USD), rezultatem drogich licencji na UMTS. Teraz optyka zmieniła się, branża ta stała się ?bezpieczną przystanią?, gdyż jest postrzegana jako mniej wrażliwa na zmienną koniunkturę gospodarczą niż inne sektory. Kupujący akcje telekomów sądzą, że walory te będą zyskiwać w miarę, jak korporacje będą ciąć koszty podróży.
W.Z., Bloomberg