Wiceprezes Europejskiego Banku Centralnego (EBC) Christian Noyer ( na fot.) powiedział w poniedziałek, że kraje kandydujące do Unii Europejskiej nie powinny dusić wzrostu gospodarczego starając się zbyt szybko sprowadzić poziom inflacji do tego, jaki panuje, w strefie euro.Noyer, który przebywa z wizytą w Warszawie, powiedział, że wyższa inflacja w większości państw środkowoeuropejskich jest skutkiem procesu dostosowywania poziomu cen i dochodów do tego, jaki panuje w znacznie bogatszych krajach UE.Wiceprezes EBC stwierdził, że banki centralne państw regionu przy ustalaniu polityki monetarnej, której celem jest ograniczanie inflacji, powinny brać pod uwagę również wspomniany wyżej proces dostosowawczy.Noyer ostrzegł jednak, że EBC nie złagodzi swojego stanowiska w sprawie walki z inflacją po rozszerzeniu strefy euro o nowych członków.? Polityka monetarna w rozszerzonej strefie euro nie będzie i nie może brać pod uwagę procesu dostosowywania cen w jakimkolwiek konkretnym kraju ? powiedział Noyer. ? Proces wyrównywania poziomu cen i dochodów jest oczywiście pożądany, ale jesteśmy przekonani, że najlepsze, co EBC może zrobić dla zapewnienia pomyślności krajom aspirującym do UE i strefy euro, to zapewnienie stabilnego poziomu cen ? dodał.Noyer poparł proces rozszerzenia Unii, ale zwrócił uwagę na wielką różnicę w zamożności pomiędzy obecnymi i przyszłymi członkami UE. Według wiceprezesa EBC, spełnienie kryteriów, jakie dla członków unii monetarnej wyznaczył traktat z Maastricht, to zadanie na kilka lat.Nowi członkowie UE będą musieli przynajmniej na dwa lata związać swoje waluty z euro, a dopiero potem będą mogli się starać o przyjęcie do strefy euro. ? Oznacza to, że tempo dezinflacji będzie musiało uwzględniać element dostosowywania się cen ? powiedział Noyer. ? Spełnienie kryteriów z Maastricht powinno być traktowane jako cel średnio-, a nie krótkoterminowy ? dodał.Kraje kandydackie powinny też zapewnić swoim bankom centralnym taki poziom niezależności, jaki zapisany jest w traktacie z Maastricht. Według niego, EBC ma wolną rękę przy ustalaniu celów polityki monetarnej i wyznaczaniu poziomu stóp procentowych.

Reuters (Warszawa)