John Mack, dyrektor wykonawczy Credit Suisse First Boston (na fot. z lewej), kontrolowanego przez Credit Suisse, w lipcu zastąpił na tym stanowisku Allena Wheata i likwiduje "mateczniki finansowe" stworzone przez poprzednika, gdyż musi zredukować koszty o miliard dolarów.

Odniósł już w tej dziedzinie pierwszy poważny sukces, ponieważ do radykalnego zmniejszenia uposażeń zdołał przekonać takie gwiazdy świata bankowości inwestycyjnej, jak Frank Quattrone (na fot. z prawej) i jego asystentów George'a Boutrosa oraz Billa Brady'ego.

Quattrone, kierujący 300-osobowym zespołem obsługującym spółki zaawansowanych technologii, jest postacią wielce zasłużoną dla CSFB, gdyż opuszczając trzy lata temu Deutsche Bank skaperował 130 innych bankowców z tej firmy. Przez pewien czas był negatywnym bohaterem mediów w związku z oskarżeniami, iż CSFB oraz inne firmy z Wall Street dopuszczały się nieprawidłowości, przy sprzedaży akcji w pierwotnych ofertach publicznych. Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) wciąż prowadzi dochodzenie w tej sprawie.

Mack ostatnio poinformował pracowników CSFB, że Quattrone i jego dwaj najbliżsi współpracownicy wyrazili już zgodę na zmianę regulaminu premiowego. Dotąd poziom ich wynagrodzeń był uzależniony od wyników kierowanego przez nich działu obsługującego spółki zaawansowanych technologii, a obecnie będą partycypować w zyskach całej firmy.

W sumie grupa Quattrone wraz z zespołem Jacka DiMaio, operującym na rynku obligacji, zrzekła się gwarancji finansowych na łączną kwotę 300 mln USD w ciągu trzech lat. Timothy Ghriskey z Ghriskey Capital Partners uważa, że Quattrone i jego koledzy nie mieli zbyt dużego wyboru, jeśli chcieli utrzymać się w biznesie inwestycyjnym, a uzyskane przez nich warunki finansowe są najlepszymi z możliwych. Wszyscy mają trudności i po prostu nie ma dokąd pójść.