W tej sytuacji nie może dziwić wyraźna chęć do zastąpienia w portfelach inwestycyjnych obligacji argentyńskich innymi papierami. Tendencja ta nasiliła się w listopadzie. Według danych Institute of International Finance, który reprezentuje 300 czołowych banków z całego świata, państwa uznane za emerging markets sprzedały w ubiegłym miesiącu na rynku międzynarodowym obligacje o łącznej wartości 8 mld USD (w październiku 2,2 mld USD, a we wrześniu 1,6 mld USD).

Wśród krajów, które pozyskały tą drogą pokaźne kapitały, są m. in. Turcja, Bułgaria, Urugwaj, Meksyk, Filipiny, a nawet wyniszczona długoletnią wojną domową Gwatemala, gdzie 60% ludności żyje w nędzy. Ostatnie z tych państw znalazło w listopadzie bez trudu nabywców na obligacje warte 325 mln USD w ramach pierwszej od czterech lat emisji o zasięgu globalnym. W gronie krajów, które mogą wykorzystać to zjawisko, wymienia się również Polskę.

Liczni inwestorzy kupują obligacje krajów z grupy emerging markets, aby przywrócić w swych portfelach właściwe proporcje, sugerowane przez znane indeksy. We wskaźniku EMBI, opracowanym przez J.P. Morgan Chase dla rynków wschodzących i obejmującym emisje papierów skarbowych o wartości od 500 mln USD wzwyż, udział argentyńskich walorów spadł do zaledwie 11% z 23% w końcu 2000 r. W ub.r. Argentyna zajmowała pod tym względem drugie miejsce za Brazylią, pozyskując 14,6 mld USD. W br. sprzedała walory o wartości tylko 3,8 mld USD. Dodatkowym bodźcem do lokowania kapitałów w obligacje emerging markets są coraz niższe stopy procentowe w krajach wysoko rozwiniętych. Uwzględniając obecne warunki, dalsze emisje planują rządy m.in. Turcji, Tajlandii, Kolumbii, Czech i Bułgarii, a także przedsiębiorstwa państwowe, takie jak Gazprom czy Kazachoil.

Koniunktura w tej części rynku może jednak z czasem ulec osłabieniu, a Kevin Barnes z Institute of International Finance nie wyklucza też, że w całym br. kraje z grupy emerging markets sprzedadzą obligacje o łącznej wartości nie przekraczającej 73,6 mld USD uzyskanych w 2000 r.