Również według Zubera obroty na rynku walutowym w poniedziałek nie były duże, podobnie jak zmiany wartości złotego. Poziom złotego na poniedziałkowym otwarciu wyniósł 4,075 za USD i 3,63 zł za euro. Złoty na początku dnia realnie znalazł się na poziomie 10,75 proc. powyżej parytetu sprzed upłynnienia kursu, natomiast na zakończeniu kwotowań na poziomie 10,97 proc., wobec 10,9 proc. w piątek. Minister finansów Marek Belka w poniedziałek podczas czatu na stronie Gazeta.pl. powiedział, że złoty jest przewartościowany o kilka procent i osłabienie go nie przyniosłoby negatywnych skutków dla inflacji, a byłoby korzystne dla gospodarki. W ubiegłym tygodniu w Sejmie minister finansów powiedział, że jego zdaniem złoty jest przeszacowany. "Nic się nie zmieniło od tamtego czasu, w dalszym ciągu uważam, że złoty mógłby osłabnąć o kilka procent z korzyścią dla gospodarki bez żadnych negatywnych skutków dla inflacji" - powiedział Belka. Zdaniem Bilbina, kryzys w Argentynie nie będzie miał wpływu na rynek polski. "Kryzys w Argentynie został zdyskontowany przez wszystkie rynki i nie ma już wpływu na rynek walutowy. Prawdopodobne ogłoszenie niewypłacalności będzie miało znikomy wpływ na nasz rynek" - powiedział Bilbin. Zuber twierdzi, że informacje napływające z Argentyny nie wywołały znacznych zmian na polskich rynkach finansowych. Trwają nadal negocjacje między Międzynarodowym Funduszem Walutowym, a rządem Argentyny dotyczące udzielenia wsparcia finansowego w wysokości 1,3 mld USD na spłatę zadłużenia. Minister finansów Argentyny Domingo Cavallo zmierza podnieść opodatkowanie firm, nie dokonując dalszych redukcji wydatków budżetowych. Spodziewa się uzyskać dzięki temu dodatkowo 4-4,5 mld USD. Argentyna, której zadłużenie publiczne wynosi 132 mld USD, jest bliska bankructwa: gospodarka od 42 miesięcy znajduje się w recesji i wpływy podatkowe są znacznie mniejsze od oczekiwanych. Do piątku rząd musi spłacić kolejną ratę długu w wysokości około 900 mln USD. Na czwartek argentyńskie związki zawodowe, niezadowolone z obcięcia płac i emerytur w sektorze publicznym o 13 proc., zapowiedziały strajk powszechny.
(PAP)