Realnie złoty znalazł się na poziomie z czwartku, czyli 13 proc. powyżej parytetu sprzed upłynnienia. "Złoty dzisiaj zachowywał się spokojnie. Rynek jest płytki, co oznacza, że niewiele transakcji było zawieranych" - powiedział Łukasz Tarnawa, analityk PKO BP. Zdaniem Tarnawy piątkowe osłabienie złotego wynikało z ruchów euro wobec dolara, a nie informacji dotyczących ograniczenia niezależności NPB, bądź wiadomości o eskalacji kryzysu w Argentynie. "Doszło do dość gwałtownego osłabienia się euro. Automatycznie złoty zareagował na to osłabieniem wobec dolara i nieznacznie wzmacniał się wobec euro" - powiedział Tarnawa. Za euro na zakończeniu kwotowań płacono 0,889 USD, wobec 0,8985 USD na otwarciu. "Argentyński kryzys, od dawna oczekiwany i zapowiadany, został zdyskontowany przez rynki i nie powinien mieć znacznego wpływu na inne wschodzące rynki, do których zliczana jest Polska" powiedział Tarnawa. "Inwestorzy światowi nie obawiają się zarażenia gospodarek rynków wschodzących tym kryzysem, może z wyjątkiem południowej Afryki. Dla Polski nie ma to większego znaczenia" - dodał Tarnawa. W tym tygodniu w Buenos Aires i innych miastach doszło do protestów ulicznych z powodu coraz większej biedy oraz cięć w wydatkach budżetowych. Protestujący domagali się ustąpienia de la Rua i Cavallo. Rząd ogłosił w tej sytuacji stan wyjątkowy. W czwartek Cavallo rezygnował ze stanowiska. Po nim, po odrzuceniu przez opozycję propozycji utworzenia koalicyjnego rządu jedności narodowej, ustąpił również prezydent Fernando de la Rua. 14 z 36 milionów mieszkańców kraju przeżywa spore trudności materialne. Bezrobocie w kraju wynosi 18 proc. Gospodarkę Argentyny obciąża konieczność spłaty zadłużenia, które wynosi 132 mld dolarów. "Jeśli chodzi o czynniki wewnętrzne to wydaje się, że rynki nie biorą poważnie zagrożenia niezależności banku centralnego. Priorytetem SLD jest przecież przystąpienie do Unii Europejskiej" - powiedział. Ograniczenia niezależności Narodowego Banku Polskiego domagają się posłowie z koalicji rządowej. Projekt nowelizacji ustawy o NBP przygotowały PSL i Unia Pracy.Zarząd Krajowy SLD, który zebrał się w piątek w Sejmie, ma dyskutować nad tym projektem. Projekt zawiera propozycję poszerzenia składu RPP do 15 osób. "Wciąż dominują oczekiwania dotyczące obniżki stóp procentowych" - powiedział Tranawa. Większość analityków spodziewa się kolejnego cięcia stóp procentowych o 100-150 pkt. bazowych już w styczniu przyszłego roku. W tym roku RPP podjęła decyzję o obniżeniu stóp procentowych łącznie o 750 pkt. bazowych, czyli do 14,5-15,5 proc. Skumulowane efekty tych obniżek widoczne będą w I połowie 2002 roku.(PAP)