Początek notowań nie był najlepszy, za sprawą spadków w USA z dnia poprzedniego. Pierwsze chwile zostały zdominowane przez graczy posiadających długie pozycje, spłoszonych przez słabość rynków światowych (DAX notował nowe lokalne minima). Szybko jednak rynek odzyskał równowagę. Popyt już zaczynał być widoczny. W momencie gdy indeks WIG20 testował swoje wsparcie w okolicach 1360 pkt., kontrakty utrzymywały stałe ceny, powiększając, dodatnią już, bazę. Podaż na rynku kasowym nie spowodowała paniki na rynku terminowym i można było odnotować kolejny pozytywny test wsparcia. Ten fakt (wsparcie obronione po raz trzeci) spowodował, że właściciele długich pozycji poczuli się pewniej, wiedząc, że mają "twardy grunt" pod nogami. Długa strona rynku zaczynała zdobywać coraz więcej zwolenników. Wzrost nabierał rumieńców, aż nastąpiła mała euforia, wyciągająca ceny kontraktów do poziomu 1390 pkt. Szybko jednak rynek się cofnął, gdyż na akcjach takiego optymizmu nie dało się zauważyć. Pomimo dobrego wrażenia, jakie zostawiła wczorajsza sesja, mam pewne obawy. Po pierwsze, kurs kontraktów został zatrzymany przez średnią kroczącą, co stawia pod znakiem zapytania dalszą zwyżkę. Po drugie, niepokojący jest wspomniany brak optymizmu na rynku kasowym. Oba te czynniki osłabiają pozytywną wymowę sesji. Wydaje się, że musimy poczekać na jasne sygnały: pokonanie linii trendu spadkowego lub wsparcia na 1345-55. Te wskażą nam prawdopodobny kierunek dalszego ruchu cen.