Zgodnie z ustawą, 20-proc. podatek trzeba będzie zapłacić od obligacji, kupionych po 30 listopada, jednak ze względu na zapisane w prawie zwolnienie, będzie on naliczany dopiero od dzisiaj. Ci więc, którzy kupili obligacje po tej dacie, a przed końcem lutego przedstawili je do wcześniejszego wykupu, podatku nie zapłacą.
Nie zapłacą go także ci, którzy zarobili na sprzedaży obligacji. Podatkiem objęte są bowiem odsetki lub dyskonto, a nie zyski ze sprzedaży. Z jednym wyjątkiem - ci, którzy zechcą je sprzedać Ministerstwu Finansów, czyli zażądają od resortu finansów wcześniejszego wykupu nabytych po 30 listopada obligacji dwuletnich o stałym kuponie i czteroletnich indeksowanych, zapłacą teraz nie tylko opłatę manipulacyjną, ale także jeszcze stracą 20% zysków.
Resort finansów ostatecznie wyjaśnił też wątpliwości co do tego, kiedy podatek jest naliczany. Będzie on potrącany przy wypłacie odsetek, a nie przy ich kapitalizacji, co ma znaczenie w przypadku obligacji dwu- i czteroletnich. Oznacza to, iż fiskus zabierze 20% od całej sumy skapitalizowanych odsetek, wypłacanych w chwili zapadnięcia obligacji. Całą operacją naliczania i poboru zajmie się CDM Pekao SA, agent emisji skarbowych papierów detalicznych.
W marcu do sprzedaży wchodzą nowe emisje oszczędnościowych obligacji skarbowych - dwuletnich o stałym kuponie (DOS) oraz czteroletnich indeksowanych o stopę inflacji (COI). Oprocentowanie emisji marcowych będzie takie same jak w lutym i wyniesie w pierwszym przypadku 9%, a w drugim 10% w pierwszym, rocznym okresie odsetkowym (w kolejnych będzie równe stopie inflacji powiększonej o 5%).
Większe zmiany nastąpią w obligacjach pięcioletnich o stałym kuponie. Do tej pory wynosił on 9%, lecz seria marcowa ma oprocentowanie w wysokości 8%. Cena sprzedaży wynosi 96,50% ceny emisyjnej (równej 100 zł), co daje rentowność przekraczającą nieco 9%.