Realnie złoty znalazł się na poziomie 9,75 proc. powyżej starego parytetu wobec 9,2 proc. w poniedziałek rano i 8,9 proc. w piątek. Do południa złoty umacniał się, bo inwestorzy go kupowali, a potem kurs złotego kształtowały wahania euro wobec dolara. "Złoty jest mocniejszy, bo część inwestorów sprzedawała dolary i kupowała polską walutę" - powiedział PAP Marcin Bilbin, analityk Banku Handlowego. W poniedziałek pod koniec kwotowań za euro trzeba było zapłacić 0,8672 USD wobec 0,8650 USD w piątek po południu i 0,8640 USD w poniedziałek rano. Zdaniem dealerów BPH PBK umocnienie złotego wynika z zakupu polskiej waluty w związku ze środową aukcją obligacji skarbowych. Ministerstwo Finansów zmniejszyło podaż obligacji 2- i 5-letnich na aukcji w marcu do 3,8 mld zł, z 4,9 mld zł tych samych papierów w lutym. Na przetargu 6 marca MF zaoferuje papiery dwuletnie o wartości 2 mld zł i papiery pięcioletnie za 1,8 mld zł. Rynek oczekiwał oferty w wysokości 4-5 mld zł. Natomiast, zdaniem Bilbina, poniedziałkowe zainteresowanie złotym nie zostało spowodowane aukcją obligacji, ale wynikało z zamykania długich pozycji w dolarach. Dodał, że dane o podaży obligacji w marcu wpłynęły negatywnie na rynek obligacji i zapowiada się mała korekta na tym rynku. Jego zdaniem duża oferta obligacji może spowodować obniżenie cen, co może skłonić inwestorów do sprzedawania posiadanych papierów i kupowania nowych po niższych cenach. Bilbin w najbliższych dniach oczekuje niewielkiego osłabienia złotego. "We wtorek złoty może osiągnąć poziom 4,20 za dolara i 3,64 za euro" - powiedział. Pawłowicz spodziewa się, że w środę utrzymają się poziomy poniedziałkowe.