Nowe przepisy, które weszły w życie wczoraj, po raz pierwszy ogłoszono 8 lutego br. Od tej pory indeks Nikkei 225, który wówczas znajdował się na najniższym poziomie od 18 lat, zyskał na wartości już 15%. Wielu graczy przestało bowiem stosować wspólną taktykę, która zakładała doprowadzenie do przeceny akcji, by zarobić na krótkiej sprzedaży. Warto przy tym zwrócić uwagę, że ten rodzaj transakcji giełdowych jest w Japonii bardzo popularny i w ciągu ostatnich siedmiu miesięcy odpowiadały one za 7-10% całych giełdowych obrotów. Jednym z bezpośrednich powodów wprowadzenia zmian w Japonii był przypadek handlu akcjami, przy wykorzystaniu krótkiej sprzedaży, przez maklerów z banku inwestycyjnego Morgan Stanley Dean Witter. - Można powiedzieć, że wprowadziliśmy nowe przepisy głównie ze względu na transakcje tego banku - stwierdza wręcz, cytowany przez Bloomberga, Shigeru Ariizumi, przedstawiciel komisji nadzorującej japoński rynek finansowy - FSA, dodając, że instytucja ta poprosiła też w ubiegłym miesiącu firmy specjalizujące się w pożyczaniu akcji, by podwyższyły prowizje, co obniża zarobek z krótkiej sprzedaży.
W styczniu br. oddział Morgan Stanley Dean Witter w Japonii dostał zakaz grania na giełdzie na własny rachunek przez okres pięciu tygodni (do początku marca). Udowodniono bowiem, że dwóch maklerów z tej instytucji specjalnie zaniżało cenę akcji Kinki Osaka Banku, aby zarobić właśnie na krótkiej sprzedaży.
Wprowadzone w środę nowe przepisy są częścią szerszej strategii rządu, który chce zachęcić Japończyków do inwestowania na giełdzie. Szacuje się, że w lokatach terminowych w bankach wygasających w tym roku obywatele tego kraju mają ulokowane ok. 800 mld USD. - Liczymy, że część tych środków trafi na giełdę, jednak, aby tak się stało, rząd musi czynić wszystko, by zwiększyć do niej zaufanie - podkreśla S. Ariizumi.
Inwestorzy korzystający z krótkiej sprzedaży pożyczają akcje od biur maklerskich i innych podmiotów i sprzedają je, licząc na obniżkę ich kursu. Chodzi o to, by odkupić papiery po niższej cenie i zwrócić je właścicielowi. W takim przypadku różnica w kursie sprzedaży i zakupu minus prowizja zapłacona pożyczającemu akcje stanowi dla nich zarobek z tej transakcji.