Istnieje powszechne przekonanie, że rynek kapitałowy i giełda są tym bardziej rozwinięte, im: więcej jest spółek publicznych notowanych na giełdzie, większa jest jej kapitalizacja, większe są na niej obroty, większa jest płynność oraz więcej transakcji na niej zawieranych. Bezsprzecznie, są to parametry niezwykle ważne, jednak to nie one, tak naprawdę, decydują o dojrzałości rynku. Jej miarą jest stopień obrony własnych interesów przez wszystkich uczestników rynku. Jeśli uczestnicy obrotu giełdowego, w tym przede wszystkim domy maklerskie, nie potrafią walczyć o swoje racje, to potencjalni emitenci oraz inwestorzy (jako biorcy i dawcy kapitału) nie muszą ufać, że domy te będą skutecznymi rzecznikami ich interesów. Jeśli uda się być na rynku bez udziału domów maklerskich i innych podmiotów instytucjonalnych, to po co udzielać im wsparcia. To jest, brutalnie rzecz biorąc, biznes, w którym liczy się wyłącznie asertywność w wysuwaniu postulatów. Ona wszakże nie może przerodzić się w jakąkolwiek anarchię odbierającą prawo do upominania się o swoje prawa i racje.
Obrona akcjonariuszy
mniejszościowych GPW
Władze domów maklerskich (oraz samej IDM) muszą pamiętać, że po zaprotestowaniu przeciwko sojuszowi z Euronextem nastąpiła zasadnicza redefinicja ich relacji nie tylko z GPW, ale również z: Ministerstwem Finansów, Ministerstwem Skarbu Państwa, Komisją Papierów Wartościowych i Giełd, Krajowym Depozytem Papierów Wartościowych i kilkoma innymi instytucjami i agendami. Bez wątpienia redefinicja tych relacji musiała być logicznym skutkiem polityki realizowanej przez GPW i wyżej wymienione instytucje, zorientowanej na siłowym powiązaniu GPW i KDPW z rynkiem francuskim oraz takim ukształtowaniu procesu prywatyzacji (jeśli w ogóle) tych instytucji, by uczestnicy rynku zostali zaspokojeni w zaledwie minimalnym stopniu. Jednak to nie oni będą mieli wpływ na powyższe procesy, zaś zgromadzenia akcjonariuszy GPW (i zupełnie bez jakiegokolwiek znaczenia KDPW) były, są i być może będą jedynie formalnością. Czy nie istnieje możliwość, by Raimondo Eggink, jako jedyny chyba w Polsce stosujący tzw. ład korporacyjny (wszystko inne jest w dużej mierze pozorną działalnością akademicką), wystąpił jako obrońca praw akcjonariuszy mniejszościowych na GPW? Może by go do tego wynająć albo sam by podziałał w ramach, tzw. prac społecznie użytecznych"? To byłoby wyzwanie. Ponadto, jest przecież Kodeks spółek handlowych. Jest również argumentacja szefów GPW przekonująca, że rynek publiczny jest nieufny w stosunku do spółek ze względu na ich kontrowersyjną politykę odnośnie akcjonariatu mniejszościowego.
Egzamin dojrzałości