Danuta Wałcerz, prezes byłego Państwowego
Urzędu Nadzoru Ubezpieczeń
Inwestorzy niemieccy przyszli do Polski z pewnym konserwatywnym podejściem do ubezpieczeń. Kapitał niemiecki jest stabilny, można mu wierzyć. Największym niemieckim inwestorem w Polsce jest Allianz, który przeszedł swój chrzest bojowy w landach wschodnich. W związku z tym wiedział, jak traktować polski rynek i czego można się po nim spodziewać. Inni niemieccy inwestorzy, wchodzący do Polski po Allianzie, jeśli dobrze nie przeprowadzili analizy naszego rynku, musieli drogo zapłacić za nowe doświadczenia. Moje obserwacje pozwalają jednak stwierdzić, że jest to inwestor traktujący swoje zaangażowanie w sposób długoterminowy.
Zupełnie inny charakter ma kapitał amerykański. Te firmy nastawione są na przede wszystkim na szybsze efekty ekonomiczne. Amerykanie kierują się generalną zasadą: jeśli na danym rynku można zarobić, to zostają, jeśli nie - bez sentymentów wycofują się. Przykładem jest choćby Cigna, która kilka miesięcy temu zrezygnowała z prowadzenia w Polsce ubezpieczeń na życie. Kiedy Cigna wchodziła do Polski, jej przedstawiciele wyraźnie mówili, że muszą na tym zarobić. Ponieważ zauważyli, że osiągane na polskim rynku wyniki nie spełniają ich oczekiwań, postanowili się wycofać i sprzedali udziały w towarzystwie życiowym. Taka jest natura kapitału amerykańskiego. Zresztą Amerykanie stosują te same zasady w każdej branży.
Idealnie sytuację na polskim rynku sprzed dziesięciu lat wykorzystali z kolei Brytyjczycy. U siebie nie mogli już zwiększyć sprzedaży, zaczęli więc szukać innych możliwości. W tym czasie Polacy dysponowali pewnymi nadwyżkami finansowymi. Brytyjczycy szybko dotarli do takich osób, zaczęli sprzedawać im to, czego Polacy jeszcze nie mieli, czyli polisy. W ten sposób budowali swoją pozycję na polskim rynku, tworząc pole do działania nie tylko dla ubezpieczeń, ale też dla funduszu emerytalnego, a teraz może nawet dla ubezpieczeń majątkowych. Bo mając już klientów, o których wie się prawie wszystko, można im zaoferować każdą inną usługę. Tak więc Brytyjczykom zdarzyło się w Polsce coś, czego w momencie rozpoczynania działalności na naszym rynku nawet nie planowali. Niebagatelne znaczenie dla sukcesu Brytyjczyków miał również fakt, że w momencie ich pojawienia się na polskim rynku Polacy dysponowali nadwyżkami finansowymi. Brytyjczycy potrafili właściwie wykorzystać sprzyjające okoliczności.