na G-8 i STOEN
Największym zastrzykiem środków do budżetu z tytułu prywatyzacji elektroenergetyki ma być zaplanowane na ten rok zakończenie przetargów na sprzedaż akcji zakładów z Grupy G-8 oraz warszawskiego STOEN-u. W wyścigach po udziały w tak strategicznych firmach pojawiła się praktycznie cała europejska czołówka, a w przypadku pierwszego z nich na starcie stanął także najbardziej wytrawny gracz i pośrednik w największych prywatyzacjach w Polsce Jan Kulczyk. Początkowo wspierał on wysiłki niemieckiego E.ON, po jakimś czasie pojawił się jednak w konsorcjum Elektrimu, które, obok Niemców, hiszpańskiej Iberdroli i belgijskiego Tractabela, dostało się na krótką listę.
Jako pierwsza wyłączność negocjacyjną uzyskała Iberdrola, która parafowała już nawet warunki umowy z Ministerstwem Skarbu. Transakcja nie doszła do skutku ze względu na brak porozumienia ze związkami zawodowymi. Hiszpanie, rozczarowani takim obrotem sprawy, wycofali się z przetargu. Jako drugie, pod koniec ubiegłego roku, z wyłączności negocjacyjnej skorzystało konsorcjum Elektrimu i El-Dystrybucji (spółka z 25-proc. wówczas udziałem spółek z grupy Elektrimu i 75-proc. Kulczyk Holding). Także tym razem związkowcy nie przystali na oferowane warunki.
Po wznowieniu przetargu i kolejnym uaktualnieniu oferty przez firmy z krótkiej listy, MSP zdecydowało się na równoległe negocjacje z dwoma podmiotami - konsorcjum E.ON (prowadzi obecnie due dilligence) oraz El-Dystrybucją. W tym drugim podmiocie zaangażowanie grupy Elektrimu po podwyższeniu kapitału zakładowego z 4 tys. zł do 1 mln zł zmniejszyło się do zaledwie 1% (nowe udziały objął Kulczyk Holding).
- Musieliśmy zadbać o wiarygodność naszej oferty i stąd zmiana struktury właścicielskiej - stwierdził w rozmowie z PARKIETEM Zbigniew Kędzierski, szef El-Dystrybucji, były członek zarządu PSE. Nieoficjalnie mówi się, że MSP zażądało od uczestników przetargu stosownych gwarancji bankowych i z wiadomych względów grupa Elektrimu takiego warunku nie mogła spełnić.
Według Z. Kędzierskiego, dzięki wsparciu Kulczyk Holding i możliwemu udziałowi banków w projekcie El-Dystrybucja mogłaby samodzielnie kupić udziały w G-8 (szacuje się, że za 25-proc. pakiet trzeba będzie zapłacić ok. 500 mln USD). Do kogo później miałyby one trafić? Branżowi eksperci nieoficjalnie najczęściej obstawiają, że mógłby to być wówczas EDF, wielki przegrany pierwszego etapu przetargu.
Z perturbacjami przebiega także przetarg na warszawski STOEN. Najprawdopodobniej w połowie kwietnia rozpocznie się due dilligence tej spółki, do którego zostały dopuszczone - Tractabel, EDF, RWE i amerykański PSEG. Nieoficjalnie mówi się, że najlepsze wstępne oferty zakupu 25% tej firmy opiewają na grubo ponad 500 mln zł.
- Po przegranej w przetargu na GZE, zwycięstwo w wyścigu po STOEN jest dla nas strategicznym celem - stwierdził w rozmowie z PARKIETEM Marek Palonka, członek zarządu RWE Plus Polska.
Nienasycone związki
zawodowe
Dotychczasowy brak rozstrzygnięć w przetargu na G-8 jest wynikiem przede wszystkim twardej postawy związków zawodowych, które domagają się kilkunastoletnich gwarancji zatrudnienia, bonusów prywatyzacyjnych, określenia warunków odkupienia akcji pracowniczych oraz podwyżek i ustalenia zasad indeksacji wynagrodzeń. Ich przedstawiciele powołują się przy tym na zapis ustawy o komercjalizacji i prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych stanowiący, że pakiet socjalny jest integralną częścią umowy prywatyzacyjnej.
Doświadczenia przetargu na G-8 pokazują jednak, że w dotychczasowej formule negocjacji osiągnięcie porozumienia co do jego warunków nie jest możliwe. W imieniu pracowników każdego z zakładów rozmawiały w tej sprawie kilkunastoosobowe zespoły. Zaangażowane w nie byli także prywatni doradcy z jednej strony i renomowane kancelarie prawne oraz firmy consultingowe z drugiej. W konsekwencji w decydujących spotkaniach uczestniczyło nawet kilkaset osób.
Elektrim mógłby
liczyć się w stawce
Zarysowany przez BRE plan powrotu Elektrimu do energetycznych korzeni w przypadku ustabilizowania się jego sytuacji finansowej mógłby się powieść i dać akcjonariuszom warszawskiego holdingu pokaźną premię w stosunku do wartości księgowej posiadanych przez niego w tej branży aktywów. Elektrim jako jedyny podmiot w Polsce dysponuje bowiem komplementarną grupą. Pod jego kontrolą znajduje się giełdowe Rafako (dostawca większości kotłów dla polskiej energetyki), Elektrim Megadex (generalny wykonawca projektów inwestycyjnych), strategiczne udziały (38,46%) w produkującym relatywnie tanią energię Zespole Pątnów-Adamów-Konin, Elektrim Volt (posiada koncesję na hurtowy obrót energią) i ok. 10-proc. udział w Giełdzie Energii. Ostatnim brakującym ogniwem w tej układance są zakłady energetyczne. Do pełni sukcesu wystarczyłyby praktycznie 2-3 zakłady wchodzące w skład G-8, te które współpracują z PAK (m.in. kaliski).
Martwa Giełda Energii
Około 70% krajowego obrotu energią elektryczną odbywa się za pośrednictwem długoterminowych kontraktów zawartych z Polskimi Sieciami Elektroenergetycznymi. Dodając jeszcze udział tzw. rynku bilansującego (zapotrzebowanie-dostawa) wolnej energii praktycznie na rynku nie ma. Odwlekana restrukturyzacja kontraktów, które stanowią zabezpieczenie udzielonych przez banki wielomiliardowych kredytów, jest jedną z głównych bolączek utworzonej w grudniu 1999 roku przez zwycięskie konsorcjum Elektrimu i hiszpańskiej firmy Endesa Giełdy Energii. Głównym akcjonariuszem spółki pozostaje Skarb Państwa, a 10-proc. pakietami akcji obok Elektrimu i Endesy, dysponują Polskie Sieci Elektroenergetyczne i Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie. Na giełdzie energii zawierane są obecnie transakcje na rynku natychmiastowym (spot) i fizycznym rynku terminowym. W momencie uwolnienia spod kontraktów większej ilości energii możliwe byłoby uruchomienie finansowego rynku terminowego, który zdominował obroty np. na skandynawskiej giełdzie Nord Pool. Na zliberalizowanym rynku zmiany dobowo-godzinowe cen energii są bowiem bardzo duże (dziennie 1-3% dla ropy naftowej, 2-4% dla gazu i aż 10-50% dla energii elektrycznej) i wynikają z różnic w zapotrzebowaniu. Energia elektryczna jest bowiem szczególnym "towarem", którego praktycznie nie można magazynować. Duża zmienność cen zmusza z kolei producentów i dużych odbiorców do zabezpieczania się przed stratami, a dla instytucji finansowych stanowi doskonałą okazję do zarabiania na instrumentach pochodnych.
O klientów z branży elektroenergetycznej zabiegają renomowane kancelarie prawne i instytucje finansowe. Ostatnie seminarium "Prawne i finansowe zagadnienia sektora elektroenergetycznego w Polsce" zorganizowała kancelaria Linklaters& Alliance we współpracy z Bankiem Handlowym. Prof. Marek Wierzbowski,
szef departamentu finansów w kancelarii Linklaters & Alliance, przewodniczący rady giełdyJest to dla nas ważny obszar działania. Odpowiadaliśmy dotychczas między innymi za przygotowanie od strony prawnej emisji euroobligacji Turowa. Liczymy, że wraz z kolejnymi etapami przekształceń i prywatyzacji tego typu projektów będzie coraz więcej.
Dennis Evans,
dyrektor zarządzający pionu bankowości korporacyjnej Banku Handlowego
Energetyka jest jednym z kluczowych dla Banku Handlowego sektorów, który jest źródłem 25-30% dochodów. Nasza ekspozycja kredytowa na tę branżę wynosi obecnie około 1,3 mld zł, a największe projekty to współorganizacja finansowania dla PAK i Turowa. Dzięki jednej z największych baz kapitałowych możemy w ramach stosowanych limitów udzielić jednemu podmiotowi do 300 mln dolarów kredytu.
Jan Szczęsny,
dyrektor Departamentu Prywatyzacji MSP
Chcielibyśmy, żeby PKE i Grupie Bełchatów-Opole-Turów prywatyzacja poprzez giełdę zapewniła zróżnicowane akcjonariaty. Istotne jest, by ważną rolę odgrywali w nich krajowi inwestorzy indywidualni oraz fundusze emerytalne. Myślę, że te ostatnie instytucje z dużym zainteresowaniem przyjmą możliwość zaangażowania w sektorze elektroenergetycznym.
Marek Juraś,
analityk Commercial Union PTE BPH CU WBK
Firmy energetyczne są notowane na wszystkich kluczowych światowych parkietach. Są to typowe spółki defensywne, charakteryzujące się dużą przewidywalnością wyników finansowych i generowanych przepływów pieniężnych. Instytucjonalnych inwestorów finansowych zachęcają one przede wszystkim stabilną polityką dywidendową i często programami skupowania własnych akcji w celu umorzenia. Dlatego także my będziemy z pewnością rozważali możliwość zaangażowania środków w walory dużych polskich giełdowych grup energetycznych. Ostateczne decyzje mogłyby jednak zostać podjęte po zapoznaniu się z bardziej szczegółowymi zasadami ich prywatyzacji. Skarb Państwa zapowiada, że przez jakiś czas będzie chciał zachować nad nimi kontrolę. Niestety, jak pokazuje dotychczasowa praktyka, wprowadza to polityczne ryzyko udziału w takich projektach i niechęć inwestorów zagranicznych.