Reklama

Częste zawieranie transakcji nie zwiększa zysków...

Częste zawieranie transakcji nie zwiększa zysków systemu Marazm, jaki panował na giełdzie przez pierwsze miesiące tego roku, mógł doprowadzić do szewskiej pasji niejednego gracza. Gdy rynek porusza się bez wyraźnej tendencji, o zarobek bardzo trudno. Dobrze, gdy ceny "idąc w bok" wykonują ruchy oscylacyjne. Wtedy można jeszcze pokusić się o grę "od ściany do ściany". Kupujemy przy dolnym ograniczeniu konsolidacji, a sprzedajemy przy górnym....

Publikacja: 28.05.2002 10:11

To praktyczna realizacja starej zasady: kupuj tanio - sprzedawaj drogo.

Czekamy na wybicie

Niestety, gorzej wygląda sytuacja, kiedy zakres wahań ogranicza się do kilku, kilkunastu punktów. Wtedy zarabianie na różnicach cen jest niezwykle trudne i tak naprawdę niewielu się to udaje.

Przy małej zmienności rynku spodziewamy się, że znajdzie się ktoś, kto swoim działaniem spowoduje, że ceny wyjdą ze stanu odrętwienia. Zadaniem tego kogoś ma być wygenerowanie dużej podaży, która spowodowałaby pokonanie przez ceny poziomu wsparcia. Ten ktoś może też zaangażować posiadane środki, by wywindować ceny na wyższe poziomy, ponad opory. Wtedy doszłoby do wybicia górą. Czekamy na rycerza na białym koniu, który obudzi rynek ze śpiączki.

Do upragnionego wybicia doszło w czwartek, 16 maja. Kursy skoczyły w górę. Świeca obrazująca notowania z tego dnia zdecydowanie różni się od świec z dni pozostałych. Kolor ma tu mniejsze znaczenie, najważniejszy jest zdecydowany wzrost zmienności. Zakres wahań cen z kilku punktów skoczył do ponad 50 pkt. Ktoś zaangażował spore środki (patrz skok obrotów tego dnia), by wybić ceny z poziomu równowagi. Działanie było zaplanowane i sprawnie przeprowadzone.

Reklama
Reklama

Skoro więc było to działanie przemyślane, można mniemać, że obrany kierunek będzie kontynuowany. Będzie na tym zależeć temu, kto to zainicjował.

Nielosowy skok zmienności

Wybicie z panującej w ostatnim czasie zmienności (w tym wypadku - w górę, ale odnosi się to równie dobrze do wybić w dół) sugeruje, że na rynku pojawiła się siła potrafiąca ruszyć ceny w pożądanym dla niej kierunku. Skąd to przypuszczenie? Wychodzę z założenia, że zawsze rynek podlega pewnym, nawet bardzo małym, oscylacjom. Ich charakter jest losowy. Trochę wzrośnie, trochę spadnie. Zmienność trzyma się w pewnym przedziale.

Wykres 1 ilustruje dzienny prawdziwy zakres wahań cen kontraktów. Gdy mamy do czynienia z konsolidacją, można przyjąć, że ceny znajdują się faktycznie na stałym poziomie, a małe ich zmiany można potraktować jako nieistotny szum. W przypadku gdy rynek jest w trakcie trendu, ceny także wykonują małe ruchy oscylacyjne, przy czym środek oscylacji spada bądź rośnie.

Zdarzają się dni (jeden lub kilka), gdy ceny nie wykonują już oscylacji w ramach "normalnego" pasa zmienności, lecz dominuje ruch w jednym kierunku, dzięki któremu zakres wahań wykracza poza swój zwykły obszar. Gdy taka sytuacja nastąpi, trudno jest przyjąć do wiadomości, że to też jest wywołane w głównej mierze przez czynnik losowy. Można domniemywać, że na rynku jest tendencja do gry w którąś stronę.

Jeśli taki skok zmienności dokonuje się w czasie ruchu cen zgodnego z panującym trendem, to wszystko jest w porządku, bo potwierdza on, że tendencja ma się dobrze. Gorzej, gdy ceny wykonują ruch w kierunku przeciwnym. Można się wtedy domyślać, że tendencja ma się ku końcowi lub że nawet został zapoczątkowany nowy trend. Pod ten nowy ruch podpinają się coraz to nowi gracze, sprawiając, że zwiększa on dynamikę. Swoje dokładają ci, którzy w wyniku niepożądanego dla nich obrotu sprawy zmuszeni są do zamknięcia stratnych pozycji.

Reklama
Reklama

Czy takie sytuacje, kiedy gwałtownie zmienia się zmienność rynku, mogą być okazją do korzystnego zawarcia transakcji?

Przykład

Przyjrzyjmy się temu biorąc pod uwagę notowania kontraktów na WIG20 i spróbujmy odpowiedzieć na pytanie, jakie wyniki osiągnęlibyśmy kierując się wybiciem ze zmienności. Do testów posłużyłem się prostym systemem generującym sygnały, gdy rynek wykonuje ruchy wbrew panującej tendencji. Sygnałem wejścia jest pokonanie "linii sygnalnej" przez wykres kursu (wykres 2). Wspomniana linia sygnalna to nic innego, jak ruchomy poziom stopu, oddalony od cen o wielkość aktualnej zmienności.

W przypadku trendu wzrostowego linia ta rośnie, utrzymując dystans od ostatniego szczytu równy założonej zmienności (czyli poziom sygnału = poziom ostatniego szczytu - ATR* krotność). Gdy ceny spadają, linia ta pozostaje na stałym poziomie, aż do chwili przebicia. Za miarę zmienności wziąłem dobrze wszystkim znany prawdziwy zakres wahań (TR*) i jego średnią (ATR). Liczba sesji branych pod uwagę decyduje o tym, jak aktualna ma być zmienność rynku, będąca podstawą do otrzymywania sygnałów. Gdy weźmiemy np. średnią z trzech sesji, to zmienność tylko z tych trzech notowań będzie uznana za normalną.

Potrzebne jest także założenie, jak czuły powinien być system, czyli innymi słowy - jak daleko od ceny powinna się znajdować "linia sygnału". Jeśli będzie zbyt blisko, sygnały mogą padać często, a system może być narażony na wiele błędnych pozycji. Gdy będzie za daleko, może się okazać, że zanim zostanie wygenerowany sygnał, rynek wykona już znaczącą część ruchu, a więc spora część potencjalnego zysku ucieknie.

Wspomnianą czułość można ustalić za pomocą wyznaczenia krotności ATR, branej pod uwagę przy generowaniu sygnału. Czy sygnał ma paść, gdy cena pokona linię oddaloną od niej o wartość równą ATR, czy też może podwojoną wartość ATR, a może ATR trzeba by pomnożyć razy trzy? Na te wątpliwości po części odpowiada tabela 1. Zostały w niej zamieszczone wybrane wyniki testu powyższego systemu.

Reklama
Reklama

Wnioski

System oparty na zmienności nie charakteryzuje się doskonałą trafnością. Wprawdzie tak skonstruowany test nie może stwierdzić tego dokładnie, lecz już na podstawie tych wyników można wyciągnąć wnioski, że nietrafność jest mocną stroną tej metody. Kierując się sygnałami tego systemu częściej byśmy się mylil, niż mieli rację. To bywa frustrujące. Po co grać systemem, który częściej traci?

Problem jednak nie tkwi w częstości strat, ale ich wielkości. Gdy spojrzymy na wyniki, łatwo zauważyć, że wprawdzie rację mamy rzadziej, ale za to jeśli ją mamy, to zysk przewyższa stratę o ok. 2 razy, a są przecież także kombinacje, gdy współczynnik średni zysk/średnia strata jest zbliżony do 3. Tu tkwi siła tej metody.

Innym spostrzeżeniem jest fakt, że zbytnia czułość systemu wcale nie służy jego wynikom, i to zarówno pod względem trafności, jak i współczynnika średni zysk/średnia strata. Gdy czułość jest zbyt duża, dochodzi do wielu błędnych sygnałów, które psują wynik. Przy wielu sygnałach mamy wiele transakcji, a więc i wiele prowizji do zapłacenia, co także wpływa na zyskowność

Najlepsze wyniki w tym teście otrzymujemy, gdy krotność ATR wynosi 3 i więcej. Wyniki, choć z tak prostego systemu, mogą już kogoś zainteresować. Trzeba sobie jednak zdawać sprawę, że trzykrotność ATR to czasem ryzyko utraty 200 pkt. Nie wszyscy mogą sobie na to pozwolić.

Reklama
Reklama

Na zakończenie

Czy warto było w czwartek (16 maja) wchodzić na rynek? Wydaje się, że tak (ciekawostka: wszystkie testowane warianty najpóźniej w dniu wybicia otworzyły długie pozycje). Nie wiem, czy pozycja przyniesie zarobek, ale warto zaryzykować, bo ewentualne zyski mogą być spore.

Jeszcze jedna uwaga. Proszę nie sugerować się wynikami zamieszczonymi w tabelce. Zostały one wygenerowane na podstawie surowego i najprostszego systemu (wykres 3). Nie zawiera on żadnych elementów mogących poprawić wynik lub zmniejszyć ryzyko inwestycji. Moim celem było pokazanie, że gra na wybicie ma sens i może być dobrym sposobem na otwarcie pozycji. Zupełnie inną kwestią jest budowanie całej metody inwestycyjnej.Otwarte pozostawiam pytania, czy reagować na sygnały tylko wtedy, gdy padną na zamknięciu sesji, czy też gdy linia sygnału zostanie pokonana w notowaniach w ciągu dnia. Inną kwestią jest to, czy odległość linii sygnału jest liczona względem cen zamknięcia, czy też poziomów ekstremalnych osiągniętych w czasie sesji. Problemów jest wiele i ich rozwiązanie pozostawiam czytelnikom. Nie chodzi tu tylko o suchy wynik, ale też o umiejętność uzasadnienia takiego czy innego wyboru.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama